Tarnowianie znów walczyli dzielnie, ale znów punktów nie zdobyli. Grupa Azoty Tarnów długo utrzymywała korzystny wynik, ale ostatnie minuty zdecydowanie należały do Zagłębia Lubin. Końcówka to niestety, pokaz kompletnego braku skuteczności piłkarzy ręcznych z Tarnowa. Ostatecznie drużyna Bartłomieja Jaszki wygrała z beniaminkiem 35:27 w drugiej kolejce PGNiG Superligi.
Za tydzień przed występującymi po 25 latach przerwy w najwyższej grupie rozrywkowej szczypiornistami z Tarnowa - wyjazdowe spotkanie z Gwardią Opole.
Grupa Azoty Tarnów - Zagłębie Lubin 27:35 (17:14).
Najwięcej bramek: dla Grupy Azoty - Łukasz Kurzdeba 9, Łukasz Nowak 4, dla Zagłębia - Marcel Sroczyk 10, Wojciech Hajnos 7, Stanisław Gębala 6.
Trener Marcin Markuszewski ciągle podkreśla, że jego drużyna dopiero się zgrywa i zdobywa doświadczenie. Płacenie frycowego jest więc nieuniknione:
Mateusz Basista (Radio Kraków): Jesteście drużyną, która nie ma w swym składzie zawodników znanych w całej Polsce. Są jednak w zespole ludzie, którzy mogą wnieść nową jakość do naszej ligi tacy jak: Maksymilian Grzesik, Kacper Lazarewicz czy Michał Grabowski. Czy są oni gotowi na grę z rywalami pokroju na przykład Puławy, Kielce czy Płock?
Marcin Markuszewski: Nie są. Czeka ich wiele pracy. Nie da się zbudować drużyny praktycznie od podstaw w tak krótkim czasie. Za każdym razem powtarzam, że czeka nas wiele, wiele pracy.
MB: Mówiąc o drużynie Grupa Azoty SPR PWSZ Tarnów trzeba wspomnieć o litewskim obrotowym Mindaugasie Tercjonasie czyli - wydaje się - największej gwieździe drużyny. Jaki jest on na boisku, a jaki poza nim i jak jego gra może wpłynąć na końcowy rezultat zespołu w lidze?
MM: Jest to jeden z naszych podstawowych zawodników. Inni zawodnicy, gdy Tercjonas jest na boisku czują się bardzo pewnie. Jest to zawodnik w stuprocentach profesjonalny. To zawodnik doświadczony, grający w wielu różnych zespołach, jednak nie powiedziałbym, że jest to największa gwiazda. Ale im więcej takich zawodników, z takim doświadczeniem i takimi umiejętnościami, tym więcej spokoju i pewności na boisku.
MB: Kto oprócz Mindaugasa Tercjonasa może być wyróżniającą się postacią w zespole i dlaczego?
MM: Myślę, że przede wszystkim bramkarz Patryk Małecki. Zagrał zresztą kapitalne spotkanie w Zabrzu.
MB: Zmieniając nieco temat, jest Pan młodym trenerem, przed którym jeszcze bardzo wiele pięknych chwil. Kto jest Pańskim takim mistrzem, od którego chciałby się Pan uczyć jeszcze lepszego wykonywania tego zawodu?
MM: Ciężko powiedzieć. Na pewno faktem jest, że nauki mam bardzo wiele. Napewno wspomniałbym osobę mojego ojca Zbigniewa Markuszewskiego.
MB: Jakie cechy powinien mieć dobry trener drużyny piłkarzy ręcznych?
MM: Przede wszystkim wytrwałość i konsekwencja wprowadzania różnych koncepcji do zespołu, to ona jest najważniejsza.
MB: W dzisiejszych czasach bardzo pomocne są analizy video poszczególnych rywali. Na ile pomagają one w osiągnięciu korzystnego wyniku w danym meczu?
MM: Ciężko określić wartość, ale jak Pan powiedział jest to rzecz nieodzowna. Zawodnicy są czasem znudzeni, ale jak to się w pierwszym meczu sprawdziło, to trzeba tak robić.
MB: Jaki jest Pana cel na ten sezon? Czy jest nim utrzymanie czy coś więcej?
MM: Nie tylko ja, ale i cały zespół chcielibyśmy się spokojnie utrzymać. Wszystko powyżej to będzie dodatkową nagrodą dla nas. Czy się to powyżej:) uda to zobaczymy za parę miesięcy. Bardzo byśmy sobie też życzyli, by gra w ekstraklasie z najlepszymi zespołami w Polsce dostarzczyła naszym kibicom radości i emocji, by stała się promocją piłki ręcznej w regionie i by była wizytówką regionu.
Mateusz Basista/MS/RK