Spotkanie na szczycie FORTUNA 1. ligi piłkarskiej rozpoczęło się dość niemrawo. Choć goście mieli spore kłopoty z wystawieniem najsilniejszej jedenastki (z różnych powodów, m.in. zakażeń koronawirusem) i dodatkowo przystępowali do meczu bez swego trenera na ławce rezerwowych (Wojciech Stawowy z czerwoną kartką w ostatnim meczu), to jednak gospodarze mieli wyraźny respekt wobec rywala. Sygnał do przebudzenia padła w 15 minucie. Fatalnie interweniował wówczas bramkarz „Słoni”, który „wypluł” piłkę przed siebie, co umożliwiło oddanie skutecznego strzału Dominguezowi, ale sędzia liniowy sygnalizował pozycję spaloną strzelca, a arbiter główny tę decyzję zaakceptował. W odpowiedzi Stefanik był bliski zdobycia gola, jednak jego uderzenie zablokował Rozwandowicz. Potem znów więcej było piłkarskich szachów, niż porywających akcji. I gdy wydawało się, że zawodnicy czekają już tylko na gwizdek arbitra i trenerskie instrukcje w szatni na drugą połowę meczu gospodarze przeprowadzili iście koronkową akcję, zakończoną główką Romana Gergela. W 65 minucie znów błąd przydarzył się bramkarzowi „Słoni”. Po rzucie wolnym dla gości - tym razyem minął się z piłką, ale rywal nie wykorzystał tej sytuacji. W 74 minucie po raz drugi w tym meczu piłka jest w siatce bramki gospodarzy, ale tak jak w 15' – sędzia nie uznaje bramki. Powód? Ponownie spalony, tym razem Sajdaka. W 87 minucie gospodarze stawiają „kropkę nad i”. We własnym polu karnym ręką zagrywa Sajdak. Sędzia nie ma wątpliwości. Jedenastkę zamienia na bramkę Roman Gergel
Bruk-Bet Termalica Nieciecza – ŁKS Łódź (1:0) Bramki: 1:0 – 45' Gergel. 2:0 – 87' Roman Gergel (karny)
Bruk-Bet Termalica Nieciecza: Loska – Grzybek (żk), De Amo, Putiwcew, Grabowski – Żyra (69; Hubinek), Wlazło(żk), Radwański (63' Misak), Stefanik – Śpiewak (46' Zeman), Gergel (90' Czarnowski)
ŁKS Łódź: Malarz – Dankowski, Dąbrowski (żk)(77' Kelechukwu), Rozwandowicz (żk), Klimczak (żk) – Trąbka (żk), Srnić (żk)(56' Tosik (żk), Dominguez – Nawotka, Sajdak (żk), Wolski
Sędziował Sebastian Jarzębak (Bytom)