Po raz pierwszy w karierze spotkały się ze sobą gdy miały po 16 lat (Chinka jest starsza od Agnieszki o... 44 dni). Wtedy, w Barcelonie, w ramach juniorskiego Pucharu Federacji, Agnieszka nie oddała rywalce ani jednego gema. W seniorskiej karierze już tak łatwo nie było, ale krakowianka wygrywała wszystkie trzy dotychczasowe spotkania.
Pojedynek na korcie centralnym Narodowego Centrum Tenisowego w Pekinie rozegrany 3 października 2017 nie popsuł tej statystyki.
Pojedynek rozpoczął się z ponad godzinnym opóźnieniem. Trzeba było opanować nerwy. Pierwsze podanie należało do Chinki i gem otwarcia dla żywiołowo dopingowanej Shuai Zhang, która stara się grać agresywnie, często wędrując w głąb kortu. W czwartym gemie China nie potrafiła odebrać ani jednego serwisu krakowianki, ale ta z kolei następnego gema przegrywa na sucho. Wreszcie w siódmym gemie doczekaliśmy się przełamania na korzyść Agnieszki. Rywalka natychmiast odrabia stratę i kolejnego gema przy własnym podaniu wygrywa po raz drugi w tym meczu „na sucho”. Końcówka seta należy jednak do Radwańskiej. Kolejne przełamanie, przy stanie 6:5 wyjkorzystuje pierwsza piłkę setową.
Niepowodzenie nie zdeprymowało Chinki, która wraca do gry agresywnej, akcji kończonych smeczem, gry przede wszystkim skutecznej. Obejmuje prowadzenie 3:0. Radwańska doprowadza do wyrównania, przejmuje inicjatywę i podaje na zwycięstwo w tym secie przy stanie 5:4. Shuai Zheng jednak wychodzi z opałów. Doprowadza do remisu. Powtarza się historia z I seta. Agnieszka wygrywa najważniejsze piłki w tym spotkaniu i przy drugim meczbolu dopina swego. Ten wyczerpujący pojedynek trwał godinę i 48 minut.
W Pekinie Agnieszka Radwańska gra po raz 10. w karierze. Dwa razy wygrywała ten turniej.
WTA/TK