"Jesteśmy przekonani, że igrzyska się odbędą" - powiedział prezes PKOl Andrzej Kraśnicki. Zawody w Tokio miały się odbyć w 2020 roku, ale koronawirus skłonił organizatorów do przełożenia igrzysk na 23 lipca - 8 sierpnia 2021 roku. Z powodu rosnącej liczby zakażeń na świecie, a także utrudnień w przemieszczaniu się, nie brakuje jednak głosów, że impreza powinna zostać odwołana lub przynajmniej przełożona.
"Na ten moment jesteśmy przekonani, że igrzyska w Tokio się odbędą, choć wciąż istnieje prawdopodobieństwo, że sytuacja epidemiologiczna może wymusić pewne zmiany formuły wydarzenia. Najważniejsze jest zdrowie i bezpieczeństwo sportowców. Ze swojej strony zapewniam, że Polski Komitet Olimpijski zrobi wszystko, by umożliwić Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej jak najlepsze warunki udziału w tym wydarzeniu" - powiedział Kraśnicki, cytowany w informacji prasowej PKOl.
Dotychczas prawo występu w stolicy Japonii wywalczyło prawie 140 zawodników z Polski, startujących w 17 dyscyplinach. "Przed pandemią polski sport znajdował się w doskonałym miejscu, nasi reprezentanci zdobywali medale mistrzostw świata, czy mistrzostw Europy, które z pewnością rozbudziły nasze apetyty na kolejne sukcesy. W ubiegłym roku celowaliśmy w 15 medali i dalej uważam, że jest to realny wynik, który jesteśmy w stanie osiągnąć w Tokio. Liczymy również na niespodzianki, więc będąc szczerym mam nadzieję, że tych krążków będzie jeszcze więcej" - przyznał szef misji Marcin Nowak. W poprzedniej edycji letnich igrzysk, w Rio de Janeiro, biało-czerwoni wywalczyli 11 medali.
Tymczasem Japonia rozważa ogłoszenie stanu wyjątkowego dla Tokio i trzech okolicznych prefektur już w tym tygodniu, poinformowała Fuji TV w poniedziałek, ponieważ przypadki koronawirusa nasilają się i obciążają system medyczny kraju- Reuters.
Premier Yoshihide Suga do tej pory opierał się tym wezwaniom, mając na uwadze potencjalne szkody dla gospodarki. W ramach regulacji tymczasowych obecnie restauracje i salony karaoke w okolicach Tokio są zamykane o 20:00, a sklepy oferujące alkohol o 19:00.
Gdyby stan wyjątkowy został ogłoszony, byłby to powtórny przypadek jego zastosowania w niektórych częściach Japonii w związku z pandemią COVID-19. Pierwszy trwał ponad miesiąc zeszłej wiosny, kiedy zarządzono zamknięcie szkół, wielu firm i ograniczono ruch turystyczny.
Japonia preferuje dobrowolne zamknięcia i ograniczenia w podróżowaniu, i stara się nie wprowadzać sztywnych środków blokujących, które obserwowano w innych częściach świata.
PAP/MS/RK