Oto przykład: zbieg ulic Starowiślnej i Dajwór. Strefa płatnego parkowania i znak oznaczający początek parkingu. Tuż za znakiem " parkują" dzwony do segregacji śmieci, więc i tak samochód tam nie stanie. Pozostaje miejsce na dwa samochody - na zdjęciu zajęte, zazwyczaj puste, bo kierowcy mają wątpliwości, czy mogą tu zostawić swój samochód. Nad znakiem oznaczającym początek parkingu jest bowiem znak zakazu zatrzymywania.
Znak B-36 dotyczy : " tej strony drogi, po której znak się znajduje, z wyjątkiem miejsc, gdzie za pomocą znaku dopuszcza się postój, lub zatrzymanie". Wprawdzie pod nim jest znak dopuszczający postój, ale po miejscu na dzwony i miejscu na dwa samochody jest już skrzyżowanie ulic, odwołujące znak.
Trochę to absurdalnie wygląda, ale może się mylę, może gdzieś jest głębszy sens postawienia znaku B-36?
Przypomniała mi się moja dyskusja z panem policjantem na temat interpretacji znaków poziomych. Dyskusja trwała pół godziny i gdy stwierdziłam, że znaki powinny być na tyle jednoznaczne, by taka rozmowa w ogóle nie była potrzebna, funkcjonariusz zadał mi podchwytliwe pytanie: - jak pani taka mądra, to niech pani powie kto ma pierwszeństwo - jadąca na sygnale karetka, czy jadący na sygnale samochód policyjny?
- Ja muszę ustąpić pierwszeństwa i karetce i policji, a wy sami martwcie się o interpretację przepisów - odpowiedziałam.