Złośliwi mówią, że tak to już jest z Włochami (włoska firma buduje linię do Balic). Trzeba ich popędzać. Ale jeśli będzie powtórka i kolejne przesunięcie, to dziennikarze, miłośnicy kolei i pasażerowie już tak łatwo nie odpuszczą i kolejarzom z PLK znów się dostanie (czy muszę przypominać o przebudowie linii Kraków-Tarnów-Rzeszów?).
PLK już się nauczyły, że do inwestycji trzeba podchodzić ostrożniej. Że przetargi powinny być dwustopniowe, aby nie wygrywały ich przypadkowe firmy. Że metoda "zaprojektuj i wybuduj" się nie sprawdza i że lepiej na spokojnie samemu załatwić wszystkie formalności i zlecić jedynie budowę. Trwa to może dłużej, jest mniej spektakularne, ale bezpieczne.
Muszą jednak nauczyć się czegoś jeszcze, o czym kiedyś mówił mi jeden PR-owiec. Lepiej podać bardziej odległy, ale bardziej realny termin zakończenia przedsięwzięcia, niż ścigać się z czasem i z nim przegrać. Czy był sens porywać się na wrzesień i ryzykować, że może się nie udać (no bo skoro tak to już jest z Włochami)?
Można było pójść za przykładem krakowskiego ZIKiT-u, który ze spokojem poczekał na koniec prac na estakadzie tramwajowej w Płaszowie, wykonał wszystkie konieczne odbiory, próbne przejazdy i 31 sierpnia, wraz z powakacyjnym rozkładem jazdy, wpuścił tam tramwaje.
W przypadku kolejki do Balic nie trzeba było ryzykować z 1 września. Można było poczekać do kolejnej planowanej korekty rozkładu, czyli do 18 października. Wtedy wszystko można by spokojnie wykonać, może nawet sobie kilka czy kilkanaście dni odpocząć i ruszyć bez zbędnych kontrowersji. Szczyt sezonu turystycznego i tak już minął, więc ciśnienia ze strony gości z zagranicy też już nie ma.
Rozumiem, że w tym przypadku znaczenie ma również fakt, że połączenie do Balic obsługują Koleje Małopolskie, czyli "dziecko" obecnych władz wojewódzkich z Platformy Obywatelskiej. A wybory za pasem. Ale czyż nie cudownie byłoby uruchomić kolei na lotnisko właśnie 18 października, na tydzień przed głosowaniem...?
Maciej Skowronek