Choć cena samej energii elektrycznej spada, to od stycznia w górę pójdzie tak zwana opłata przesyłowa doliczana do każdego rachunku. Dziś wynosi ona niecałe 4 złote. Po nowym roku wzrośnie do ośmiu. Zdecydowanie więcej zapłacimy też za gaz, bo cena tego surowca na światowych rynkach stale rośnie.
Powodów do radości nie mają też kierowcy, bo w ciągu ostatniego tygodnia cena benzyny 95 wzrosła średnio o 5 groszy. W nowym roku więcej zapłacimy za masło, śmietanę i owoce. W Krakowie, Tarnowie i Nowym Sączu w nowym roku nie zmienią się za to opłaty za wywóz śmieci. Podwyżki dotkną natomiast podkrakowską gminę Zielonki. Tam cena za odbiór odpadów z domów jednorodzinnych wzrośnie z 10 do 13 złotych. Więcej za wywóz śmieci zapłacą też mieszkańcy Oświęcimia. Za odbiór posegregowanych śmieci trzeba będzie zapłacić 11 złotych od osoby i 20 za odpady zmieszane.
Jak przekonuje ekonomista Marek Zuber, wrost cen na początku roku nie musi oznaczać, że ich wysokość będzie utrzymywała się przez cały 2018 rok. "Nie wiemy o ile prąd podrożeje, ale na pewno do podwyżki dojdzie. Nie jest pewny wzrostu ceny gazu. Nawet jak on na początku roku podrożeje, nie jest wykluczone, że potem będzie taniał. To zależy też od rynków światowych. Ja bym się też nie przejmował wzrostem cen benzyny. Jak będzie wzrost w pierwszych tygodniach roku, dalej możemy mieć cenę rzędu 4 złote za litr benzyny 95-oktanowej" - mówi.
Jak prognozuje Zuber, rosnąca inflacja spowoduje także wyższe koszty kredytów hipotecznych i wzrost cen mieszkań.
(Joanna Orszulak/ko)