Urządzenie będzie się łączyć z antenami na bramkach. Pieniądze za przejazd zostaną pobrane automatycznie. Kierowca nie będzie musiał zatem szukać drobnych, otwierać okna, czy czekać na resztę i paragon.
Są też jednak minusy. Urządzenie działa tylko na autostradzie A4 między Katowicami a Krakowem. Po drugie w Balicach i Mysłowicach nie ma specjalnych pasów dla użytkowników systemu, czyli kierowca, który urządzenie zamontuje i tak będzie musiał stać w kolejce za kierowcami, którzy będą płacić tradycyjną metodą.
"Urządzenie można wypożyczyć w punkcie obsługi klienta w Balicach i Mysłowicach. Trzeba wpłacić depozyt 50 zł, który odzyska, gdy zrezygnuje z usługi. Przewidujemy też przez pewien okres czasu 15% upust" - mówi Radiu Kraków Emil Wąsacz, prezes Stalexportu, czyli firmy zarządzającej płatnym odcinkiem autostrady.
"Urządzenie można też zamówić internetowo, aktywować i doładować pakietami uprawnień przejazdowych. Z urządzenia mogą korzystać też firmy - jeden taki sprzęt można aktywować na trzy auta. Trzeba je tylko fizycznie przekładać z pojazdu do pojazdu" - tłumaczy w rozmowie z Radiem Kraków Paweł Kocot, dyrektor ds. technicznych w firmie Stalexport.
Przejazd przez bramki z urządzeniem ma być jednak tańszy. Na każdej z bramek zapłacimy 1,50 zł mniej, niż kierowcy płacący gotówką lub kartą.
(Marek Mędela/ko)