Powodów tej sytuacji jest kilka - m.in. ograniczenia, jakie od 1 stycznia wprowadziło Ministerstwo Zdrowia. Od Nowego Roku zawężono bowiem krąg lekarzy, którzy mogą pełnić dyżury w karetkach. Obostrzenia sprawiły, że trzech lekarzy współpracujących z Sądeckim Pogotowiem Ratunkowym już nie może pełnić takich dyżurów. - Grafik łatamy jak możemy – przyznaje doktor Tomasz Kula. - To praca wiążąca się z dużą odpowiedzialnością, w ciężkich warunkach. Czasem trudno jest dotrzeć do pacjenta, bo na przykład przebywa on w miejscu, gdzie karetka nie może dojechać. Musimy wtedy kilkunastokilogramowy sprzęt wziąć ze sobą, dobiec do chorego, a potem przetransportować go do karetki - dodaje dr Tomasz Kula.
Sytuacja braku lekarzy w pogotowiach utrzymuje się jednak od lat. Sądecka stacja od dawna szuka medyków w Krakowie, czy poza granicami Małopolski. Wielu lekarzy nie godzi się jednak na ciężkie warunki pracy. Tak jest m.in. w Czchowie i Limanowej. Były to dwie z sześciu stacji, które w drugiej połowie 2017 roku ubiegały się o przekwalifikowanie karetek specjalistycznych na podstawowe bez lekarza. - Brak takiej karetki na terenie powiatu limanowskiego nie powinien znacząco wpłynąć na bezpieczeństwo mieszkańców – ocenia dyrektor szpitala w Limanowej Marcin Radzięta. - Jeszcze dopinamy grafik, ale lekarze coraz częściej mówią nie – przyznaje Marcin Radzięta. – Oni pracują tak dużo, że nie są już w stanie podejmować kolejnych wyzwań.
Na przekwalifikowanie ambulansów zarówno w Limanowej, jak i Czchowie nie zgodziło się jednak Ministerstwo Zdrowia. Józef Zygmunt dyrektor sadeckiego pogotowia przyznaje, że likwidacja karetek typu S byłoby najszybszym wyjściem z problemu, ale jego zdaniem to spore zagrożenie. - Musimy wziąć pod uwagę, że na Sądezczznę przyjeżdża w sezonie zimowym i letnim drugie tyle osób, ilu jest mieszkańców.Turyści wyjeżdżają na stoki, powodują, że układ komunikacyjny zagęszcza się, więc nie jest trudno o wypadek - mówi Józef Zygmunt.
Zdaniem władz województwa małopolskiego likwidacja karetek typu S to ostateczność. W tej chwili urzędnicy analizują trzy takie wnioski. Małgorzata Olechowicz, zastępca dyrektora wydziału polityki społecznej małopolskiego urzędu wojewódzkiego zapewnia, że decyzje w takich sprawach nie są wydawane pochopnie
Co mogłoby poprawić sytuację? Zdaniem dyrektorów stacji pogotowia ratunkowego po pierwsze zwiększenie środków na ratownictwo medyczne i wynagrodzenia dla lekarzy. Po drugie poszerzenie wachlarza lekarzy innych specjalizacji, którzy mogliby pełnić dyżury w karetkach specjalistycznych. Po trzecie i to co chyba najważniejsze, szybszy proces kształcenia medyków i podnoszenia ich kwalifikacji, ale bez obniżenia poziomu kształcenia.
Bartosz Niemiec/wm