Zdaniem Stanisława Kowalczyka prezesa organizacji, najważniejsze jest to, żeby uświadomić klientów, że tanie nie znaczy dobre i zdrowe.Na szczęście tegoroczny rok pod względem zbiorów był udany dla pszczelarzy. Tym samym ceny słodkiego płynu nie wzrosły. Za litrowy słoik trzeba zapłacić, tak jak przed rokiem około 30 – 40 złotych.
Prezes Karpackiego Związku Pszczelarzy Stanisław Kowalczyk przyznaje, że teraz najbardziej pszczołom zagraża nadmierne używanie środków ochrony roślin. „Zwracamy uwagę aby stosować takie preparaty, które im nie szkodzą i w takich okresach, kiedy nie maja na nich tak negatywnego wpływu bo to jest dla naszego wspólnego pożytku” -zaznacza. Jak dodaje właściciel „Sądeckiego Bartnika” Janusz Kasztelewicz wszyscy możemy przyczynić się do poprawy warunków, w którym żyją owady. „Nie kośmy nadmiernie trawników, nie wypalajmy traw na wiosnę bo to niszczy florę, sadźmy drzewa pyłkodajne i nektarodajne” - zaleca.
Karpacki Związek Pszczelarzy w Nowym Sączu obchodzi dziś 40-lecie istnienia. Skupia ponad 1200 producentów złotego płynu. Głównie słynną z miodu spadziowego, ale też lipowego czy kwiatowego. Maja pod swoją opieką około 30 tysięcy rodzin pszczelich.
Ten rok po względem zbiorów był lepszy niż ubiegły. Średnio zebrano 40 kilogramów miodu z ula.W ramach dzisiejszych obchodów zaplanowano między innymi konferencję na temat historii Związku oraz specjalny wykład dotyczący wykorzystania produktów miodowych w profilaktyce i leczeniu. Najbardziej zasłużonym zostały też wręczone specjalne odznaczenia.
Bartosz Niemiec/IAR/bp