Odpowiednią temperaturę do przechowywania archiwaliów zapewnią pompy gruntowe i powietrzne wraz z 21 sondami głębinowymi. Akta będzie chronić też specjalny system przeciwpożarowy: - Widzimy rury. To systemy tzw. mgły wodnej, tylko powietrze, nie ma wody, żeby nie było ryzyka przecieku. W momencie, jak jest wskazanie systemu przeciwpożarowego, że coś się dzieje, instalacja jest napełniana wodą i otwiera się tylko tam, gdzie jest źródło pożaru — tłumaczył Paweł Ząbczyński z Archiwum Narodowego w Krakowie, oprowadzając zebranych gości.
Do oddziału Archiwum Narodowego w Nowym Sączu trafią zbiory z powiatów południowej Małopolski: limanowskiego, nowosądeckiego, częściowo gorlickiego, a docelowo także nowotarskiego i tatrzańskiego. Przenosiny archiwaliów potrwają kilka miesięcy, a ich udostępnienie będzie możliwe na początku przyszłego roku. O najcenniejszych zbiorach mówi Sylwester Rękas, kierownikiem nowosądeckiego oddziału Archiwum:
Na pewno dyplomy honorowych obywateli są cenne, ale zawsze bierzemy pod uwagę takie rzeczy najstarsze. Mamy kilka sztuk staropolskich materiałów: akta cechowe ze Starego Sącza z XV wieku. Zasób nowotarski, który musi tutaj trafić, tez jest bardzo cenny. To kompletne akta staropolskie: komplet przywilejów królewskich, komplet ksiąg. Ten zasób też tu trafi.
Siedziba Archiwum Narodowego będzie służyć nie tylko pracy z aktami, ale także działaniom edukacyjnym i wydarzeniom kulturalnym. Na przykład wernisażom wystaw, takich jak ta otwarta dzisiaj na temat polskich strat wojennych podczas okupacji niemieckiej z lat 1939 -1945. Do roli archiwów w funkcjonowaniu nowoczesnego państwa nawiązał dziś w Nowym Sączu Piotr Gliński, minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Chociażby nie moglibyśmy realizować tego zadania, które realizuje Instytut Strat Wojennych, czyli domagania się odszkodowań od Niemiec, bo przecież najpierw 5 lat ciężkiej pracy także w oparciu o kwerendy archiwalne.
Radości podczas otwarcia siedziby archiwum w Nowym Sączu nie kryło dziś środowisko sądeckich historyków. Jeden z nich, Jakub Bulzak, zwracał uwagę, że ta instytucja ma duże znaczenie także dla całej lokalnej społeczności
Osoby, które szukają dokumentów dotyczących ich przodków, a to genealogicznych, bo potrzebują udowodnić jakąś linię spadkową, a to dokumentów gospodarczych, które są w stanie udowodnić posiadanie, majątek, kwestie nieruchomości. Dla tych ludzi te poszukiwania archiwalne są dużo ważniejsze niż dla nas historyków, bo my napiszemy książkę, nie napiszemy, zbadamy, nie zbadamy, będzie z tego pożytek, ale nieratujący świat, a dla tych ludzi, którzy szukają rzecz dla nich naprawdę czasem absolutnie niezbędnych, życiowych, możliwość korzystania z tego na miejscu, a nie wyprawy do Krakowa, jest bardzo ważną sprawą.
Budowa nowosądeckiego oddziału Archiwum Narodowego w Krakowie kosztowała 38 milionów złotych i w całości została sfinansowana z budżetu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Działkę pod inwestycję przekazało miasto Nowy Sącz.