- Apeluję, żeby każdy ze sobą zabierał raczki. Na drodze do Morskiego Oka są odcinki 100-200 metrów, gdzie taki ciepły wiatr halny nam topi ten śnieg i odsłaniają się nam połacie lodu, które są z początku zimy. Raczki są wtedy nieodzowne do chodzenia właśnie po takich warunkach. W wyższych partiach musimy mieć raki, bo w nocy są ujemne temperatury, są twarde betony, takie śniegi firnowe - mówi Grzegorz Bryniarski, leśniczy z Morskiego Oka.
Twardy śnieg - w zależności od pory dnia - zmienia swoją strukturę. Poruszanie się w takim terenie wymaga doświadczenia, umiejętności i odpowiedniego sprzętu.
Przypominamy, że wyżej w górach nadal występuje zagrożenie lawinowe.