Członkowie towarzystwa chcą promować wiedzę o duchownym, który był również jedną z ważniejszych postaci taternictwa swoich czasów. Zakres prac jest obszerny. Naprawa będzie skomplikowana i czasochłonna.
Grobowiec jest w katastrofalnym stanie. Wymaga bardzo dużo pracy – w zasadzie o charakterze budowlanym. Jest wykonany głównie z lastryka, które dziś rzadko wykorzystuje się przy tego typu obiektach. Dodatkowo grobowiec jest objęty ochroną konserwatorską, więc musi zostać odtworzony niemal co do milimetra. To oznacza konieczność wielu ręcznych, precyzyjnych napraw w tym materiale
- mówi Katarzyna Kulawik, prezeska bocheńskiego oddziału PTTK.
Remont zabytku, to również wyzwanie finansowe. Naprawa będzie bardzo kosztowna.
A ponieważ to zabytek, jest więc objęty ochroną konserwatorską. Co powoduje, że koszty odnowienia takiego grobowca są po prostu ogromne i pierwsze kosztorysy, które uzyskaliśmy, to prawie 100 tysięcy złotych
- dodaje Kulawik.
Bocheński oddział PTTK nie dysponuje takimi kwotami, więc uruchomiono zbiórkę na odbudowę grobowca.
Z jednej strony pomysł, z drugiej opór
W wakacje tego roku przypada 120. rocznica ukończenia głównego przebiegu Orlej Perci. Wytyczanie szlaku trwało aż trzy sezony i było skomplikowanym zadaniem. A zaczęło się od wyobraźni. Zanim Orla Perć stała się legendą Tatr i marzeniem tysięcy turystów, była tylko śmiałym i dla wielu nierealnym pomysłem.
Na początku XX wieku trudno było sobie wyobrazić, że przez najbardziej eksponowane fragmenty wysokogórskiej grani poprowadzi się znakowany szlak turystyczny. A jednak właśnie taka idea pojawiła się w 1901 roku, kiedy krakowski poeta Franciszek Henryk Nowicki zaproponował stworzenie trasy prowadzącej przez najtrudniejsze partie Tatr. Od początku miała to być droga wymagająca, eksponowana i prestiżowa, jednymi słowy dla „wtajemniczonych”.
Bardziej idea niż realny plan
Projekt trafił do Towarzystwa Tatrzańskiego i wówczas zaczęły się schody. Towarzystwo Tatrzańskie nie odrzuciło projektu wprost, ale podchodziło do niego z dużą rezerwą. Wątpliwości były konkretne i dla wielu wówczas zasadne.
Chodziło o bezpieczeństwo, koszty i sens tworzenia tak trudnej trasy dla turystów. Już wtedy pojawiały się głosy, że znakowanie takiego szlaku może ściągnąć w góry ludzi bez odpowiedniego przygotowania. To ciekawe, bo dokładnie ten sam argument wraca w dyskusjach o Orlej Perci do dzisiaj.
Do tego dochodziły kwestie finansowe. Budowa trasy w tak trudnym terenie oznaczała duże wydatki, a efekt – przynajmniej z punktu widzenia towarzystwa – był niepewny. W praktyce projekt przez jakiś czas pozostawał bardziej ideą niż realnym planem.
Teren stromy i kruchy
Przełom nastąpił, gdy sprawą zajął się Walenty Gadowski. Ksiądz, nauczyciel i jednocześnie bardzo doświadczony taternik. Duchowny od początku wiedział na co się pisze.
Gadowski nie czekał na pełne rozstrzygnięcia i szybko przeszedł do działania w terenie. 16 lipca 1903 roku wraz z Franciszkiem Nowickim, grupą taterników i tragarzy wyruszył w Tatry, rozpoczynając wytyczanie przyszłego szlaku.
Według przekazów, początki prac symbolicznie zaznaczano tabliczkami kierującymi na przyszłą Orlą Perć. W kolejnych sezonach wytyczano przebieg trasy, montowano pierwsze łańcuchy i klamry oraz przygotowywano teren dla przyszłych turystów.
Wytyczanie szlaku nie miało nic wspólnego z dzisiejszym znakowaniem tras. To była ciężka, fizyczna praca w bardzo trudnym terenie - miejscami stromym, kruchym i silnie eksponowanym. Trzeba było nie tylko wyznaczyć przebieg trasy, ale też przygotować ją tak, żeby dało się nią przejść. W wielu miejscach wykuwano stopnie w skale, montowano łańcuchy i klamry.
W realizacji uczestniczyli doświadczeni i legendarni przewodnicy tatrzańscy, między innymi Klemens Bachleda oraz Jakub Gąsienica Wawrytko. Cały sprzęt trzeba było wnosić ręcznie, nie było żadnej infrastruktury ani zaplecza. Część prac wykonywano dosłownie „na wyczucie”, szukając najlepszego przejścia w skale.
Równolegle z pracami w terenie pojawiały się napięcia wokół finansowania inwestycji. Zakres ułatwień w terenie był ograniczony m.in. ze względów finansowych, co wpływało na ostateczny kształt szlaku.
Nowy typ turystyki
Po trzech sezonach pracy, w 1906 roku główny przebieg Orlej Perci był gotowy. Trasa prowadziła od Zawratu przez Kozi Wierch, Granaty i Krzyżne aż po Wołoszyn i Polanę pod Wołoszynem. Było to przedsięwzięcie pionierskie. Szlak szybko zaczął przyciągać taterników i turystów zainteresowanych bardziej wymagającą formą górskiej wędrówki.
Pierwotna koncepcja trasy była jeszcze bardziej ambitna. Orla Perć miała być częścią dłuższej trasy graniowej przez Tatry. Ostatecznie zrealizowano tylko fragment tej wizji, ale i tak był to ogromny krok w rozwoju turystyki górskiej.Co ważne, nawet ukończony szlak był dłuższy niż dziś. Dopiero w 1932 roku zamknięto odcinek przez Wołoszyn, obejmując ten teren ścisłą ochroną przyrody. Od tego momentu Orla Perć kończy się na Krzyżnem.
Orla Perć od początku była czymś więcej niż zwykłą trasą. Dzięki niej powstał nowy typ turystyki - bardziej wymagającej, opartej na ekspozycji i technicznych trudnościach.
Część obaw z początku XX wieku się potwierdziła. Szlak, który miał być dla nielicznych, z czasem stał się bardzo popularny. Z popularnością przyszło też ryzyko. Orla Perć uchodzi dziś za najtrudniejszy znakowany szlak turystyczny w Polsce i szerzej – w Tatrach. Jest miejscem gdzie na przestrzeni lat często dochodziło do wypadków śmiertelnych.
Orla Perć bywa niebezpieczna
Według danych Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, od 1906 roku do 2016 na Orlej Perci i szlakach dojściowych zginęło ponad 140 osób.
Do najczęstszych przyczyn wypadków należą poślizgnięcia na eksponowanym terenie, błędy techniczne, brak doświadczenia oraz nagłe załamania pogody. Szczególnie niebezpieczne są odcinki wyposażone w łańcuchy, gdzie przy dużym ruchu tworzą się zatory, a każdy błąd może mieć poważne konsekwencje.
Skala wypadków doprowadziła do wprowadzenia zmian w organizacji ruchu. W 2007 roku na odcinku Zawrat – Kozi Wierch wprowadzono ruch jednokierunkowy, aby ograniczyć liczbę niebezpiecznych sytuacji. Co ważne, wiele wskazuje na to, że szlak w najbliższych latach może się zmienić.
W ubiegłym roku Tatrzański Park Narodowy oraz Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe rozpoczęły analizy dotyczące przebiegu Orlej Perci w rejonie Granatów – miejsca, gdzie od lat dochodzi do największej liczby wypadków. Rozważane jest stworzenie obejścia, które omijałoby najbardziej niebezpieczne fragmenty grani. Ratownicy podkreślają, że to właśnie tam każdy błąd może mieć tragiczne konsekwencje, a poprawa bezpieczeństwa stała się jednym z głównych argumentów za zmianami.
Sokola Perć – pieniński ślad Gadowskiego
Historia księdza Walentego Gadowskiego to nie tylko Tatry. W 1926 roku, po latach od ukończenia Orlej Perci, Gadowski wytyczył w Pieninach inny charakterystyczny szlak zwany Sokolą Percią, znaną dawniej jako Pienińska Orla Perć. Szlak ten biegnie skalistym grzbietem Pieninek i jest fragmentem Głównego Szlaku Pienińskiego.
Sokola Perć prowadzi od Sokolicy przez najwyższe grzbiety Pienin – między innymi przez Czerteż (774 m n.p.m.), Czertezik i Białe Skały, aż do Bajkowego Gronika, gdzie łączy się z innymi trasami pieszymi.Choć znacznie krótsza i mniej wymagająca niż tatrzańska Orla Perć, Sokola Perć oferuje liczne punkty widokowe i fragmenty skaliste, które wciąż bywają strome i eksponowane. Na niektórych odcinkach można spotkać zabezpieczenia takie jak poręcze.