- Po publikacji takich materiałów turyści zaczęli dzwonić do hotelarzy, pytając, czy informacje o opadach śniegu i trudnych warunkach w górach są prawdziwe. Widzieliśmy na oficjalnych profilach instytucji zakopiańskich, także bardzo merytorycznych, bezsensowne zdjęcia. One wprowadziły taki chaos informacyjny, że goście dzwonili do obiektów z pytaniem, czy u nas naprawdę jest śnieg. Nikt się nie pytał, czy jedna, czy druga instytucja będzie miała nowy budynek, czy odwiedziła ją znana postać, tylko pytali się, czy ten śnieg nie jest też AI i memem - mówi Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.
Karol Wagner apeluje o powrót do bardziej przemyślanych form primaaprilisowych żartów, zamiast korzystania ze sztucznej inteligencji. Jak podkreśla, takie działania utrudniają pracę hotelarzom, a w skrajnych przypadkach mogą być niebezpieczne dla turystów.
- Jeśli gość zauważył, że w jednej czy drugiej wiodącej instytucji jest jakaś znana międzynarodowa postać i wiedział, że to jest głupi dowcip pierwszokwietniowy, to z drugiej strony widząc wielkie opady śniegu w Zakopanem, stwierdził, że to jest to samo i przyjedzie na letnich oponach, bez zimowych butów i bez odzieży, która umożliwi mu bezpieczne i komfortowe spędzanie czasu na Podhalu - dodaje.
Według organizacji turystycznych tegoroczna Wielkanoc na Podhalu zapowiada się dobrze. Szacunkowe obłożenie miejsc noclegowych wynosi około 65 procent. Branża nie odnotowuje znaczącej liczby odwołań rezerwacji.