Sprawa ma swój początek jesienią ubiegłego roku, kiedy spółka złożyła wniosek o nowe pozwolenie, ponieważ poprzednie wygasło z końcem 2025 roku. Jak wykazała analiza urzędników RZGW, w dokumentacji pominięto kluczowe dane dotyczące ścieków przemysłowych trafiających do sieci. Co konkretnie?
Wody Polskie, w korespondencji z Radiem Kraków (całość zamieszczamy poniżej), tłumaczą:
"Analiza pozwoleń wodnoprawnych na wprowadzanie ścieków zawierających substancje szczególnie szkodliwe dla środowiska wodnego do urządzeń kanalizacyjnych będących własnością Sądeckich Wodociągów wykazała, że do sieci kanalizacyjnej będącej własnością spółki wprowadzane są tego rodzaju ścieki. Wynikające stąd wskaźniki zanieczyszczeń, charakteryzujące wprowadzane ścieki, nie zostały jednak uwzględnione ani we wniosku o udzielenie pozwolenia wodnoprawnego, ani w załączonym do wniosku operacie wodnoprawnym. Operat wodnoprawny zawierał jedynie stwierdzenie, że ścieki oczyszczane w oczyszczalni zawierają podczyszczone ścieki przemysłowe. Brak w nim było natomiast bardziej szczegółowych ustaleń dotyczących rodzaju i parametrów jakościowych przyjmowanych ścieków przemysłowych".
Kara nawet 500 procent opłaty
RZGW wzywało spółkę do poprawy wniosku już w listopadzie, ale Sądeckie Wodociągi nie wprowadziły wymaganych zmian.
Spółka nie zgodziła się z przedstawioną argumentacją i nie dokonała korekty wniosku ani operatu wodnoprawnego
– mówi Magdalena Gala, rzeczniczka RZGW w Krakowie.
W tej sytuacji 14 stycznia dyrektor RZGW wydał decyzję o nieudzieleniu nowego pozwolenia wodnoprawnego. Sądeckie Wodociągi złożyły odwołanie do Wód Polskich w Warszawie, jednak 18 marca 2026 roku prezes utrzymał w mocy decyzję krakowskiego dyrektora. Oznacza to, że od prawie trzech miesięcy zrzut ścieków do Dunajca odbywa się bez wymaganego pozwolenia. Wody Polskie podkreślają, że z przeprowadzonej w terenie wizji wynika, że spółka wprowadza ścieki do wód rzeki Dunajec. Za takie działanie grożą kary finansowe - kara może wynosić nawet 500 procent opłaty za wprowadzanie ścieków do wód.
Pierwsza może zostać naliczona po zakończeniu kwartału. W jakiej konkretnie wysokości?
Wody Polskie tłumaczą: "W przypadku działania bez pozwolenia ww. opłatę ustala się na podstawie danych zebranych podczas kontroli, którą zgodnie z Ustawą o rewitalizacji rzeki Odry, w przypadku usług wodnych podlegających opłacie, wszczyna się po zakończeniu kwartału, ponieważ dane pozwalające na jej obliczenie zgodnie z ustawą obejmują czas jednego kwartału. W tym konkretnym przypadku ważne jest ile razy w tym okresie uruchomił się przelew burzowy, a także ile czasu pracowały urządzenia odprowadzające ścieki do wód. Mając na uwadze powyższe działania kontrolne w w/w zakresie zostaną podjęte po zakończeniu I kwartału br. Dopiero po ustaleniu opłaty zmiennej, która stanowi podstawę ustalenia wysokości kary pieniężnej, może zostać naliczona administracyjna kara pieniężna".
Zaniepokojeni samorządowcy
Wysłaliśmy pytania do zarządu Sądeckich Wodociągów oraz do prezydenta Nowego Sącza Ludomira Handzla. Pytamy, dlaczego wniosek nie został uzupełniony mimo wezwań RZGW i jakie działania spółka zamierza teraz podjąć. Prezydenta zapytaliśmy, czy władze miasta wiedziały o sytuacji i czy planują wyciągnąć konsekwencje wobec zarządu. Na odpowiedzi wciąż czekamy.
Udziałowcami spółki Sądeckie Wodociągi są także gminy: Stary Sącz, Korzenna, Nawojowa i Kamionka Wielka. Burmistrz Starego Sącza Jacek Lelek nie kryje zaskoczenia tą sytuacją:
Nie byłem informowany ani przez zarząd, ani w jakikolwiek inny sposób o tej sprawie. Niepokoję się, bo może ona wpłynąć na kondycję finansową spółki, która i tak nie jest najlepsza ze względu na przedłużające się wprowadzanie nowych taryf. Będę chciał uzyskać od zarządu informacje, przede wszystkim o możliwych działaniach naprawczych.
W podobnym tonie wypowiada się wójt Korzennej Leszek Skowron, który również czeka na wyjaśnienia:
Jestem bardzo zaskoczony, bo to wszystko świadczy o zaniedbaniach ze strony zarządu. Mam nadzieję, że prezes potrafi wyjaśnić sytuację i przedstawić argumenty, które dają szansę na jej opanowanie.
Wysłaliśmy do RZGW kolejne pytania: jak długo potrwa procedura legalizacji zrzutu i czy spółka ma jakąkolwiek możliwość uniknięcia kar. Kluczowe jest ustalenie, czy sankcje będą naliczane sukcesywnie za każdy kolejny kwartał aż do uzyskania nowego pozwolenia.