Główny powód podwyżek to nowa umowa z miejską spółką, która wygrała przetarg i będzie odbierać śmieci od mieszkańców za blisko 26 mln zł rocznie. To o około 7 mln zł więcej niż w latach poprzednich. Prezydent miasta Ludomir Handzel pocieszał mieszkańców, że u sąsiadów jest drożej.
- Są miejscowości, które przekroczyły już 30 złotych. To Muszyna, Stary Sącz - podkreślał.
Podwyżki krytykuje opozycja. Radna PiS Teresa Cabała zwróciła uwagę, wzrost cen jest drastyczny, choć Nowy Sącz ma własne wysypisko i miejską spółkę, która odbiera odpady. "Może lepiej by było, jakby miasto nie miało wysypiska i nie miało firmy?" - pytała.
Podwyżki radni przegłosowali wyraźną większości 12 głosów za, przy sześciu głosach przeciw.