Opis tej dyskusji może się wydać nieco nie po kolei, ale w tej sprawie trudno doszukać się porządku i zasad. Na początek przedstawiciel komisji skarg i petycji poinformował, że rozpatrzona została skarga mieszkańców ul Zdrojowej, ale nie uznano jej za zasadną stąd rekomendacja odrzucenia. Głos zabrał jednak m.in. radny Maciej Rogóż z klubu Sojusz dla Nowego Sącza, mówiąc z rozbrajającą szczerością, że w tej kadencji rady miasta liczba skarg i petycji jest ogromna...
Tu pewnie powinny paść pytania skąd tyle skarg i co wywołuje niezadowolenie nowosądeczan, ale nie padły, bo radny Rogóż szybko zdiagnozował problem. Dużo skarg i wniosków zabiera czas urzędnikom, a ten czas mogliby wykorzystać lepiej.
Po tym głosie rozpoczęły się rozważania dotyczące procedur, tego co mogą radni, a na co prawo im nie pozwala itd. Dopiero po ok. 30 minutach jeden z radnych zasugerował, że może warto w ogóle zapoznać się z problemem, którego skarga dotyczyła. Okazało się, że chodzi o grupę mieszkańców ul. Zdrojowej, na której odcinku po obu stronach ustawiono znaki zakazu zatrzymywania i postoju. W praktyce oznacza to, że... nawet zatrzymanie samochodu, by wysiąść i otworzyć bramę do posesji w świetle prawa, przy tak ustawionych znakach jest wykroczeniem. Mieszkańcy słali w tej sprawie pisma do Miejskiego Zarządu Dróg. Odbyło się kilka spotkań, na których dyrektor MZD Adam Konicki miał ich potraktować w sposób mało kulturalny. Stąd właśnie skarga, którą komisja rozpatrzyła, a rada odrzuciła.
Jak zatem sądeczanie z ul.Zdrojowej mają radzić sobie w zaserwowanej przez miasto sytuacji? Tego nikt nie powiedział ale za to padły inne ważne słowa o wielu niepotrzebnych słowach do pana dyrektora, a profesjonalizm pana dyrektora jest znaczący i wiele spraw udaje się rozwiązać - mówił radny Koalicji Obywatelskiej Tadeusz Gajdosz a w tym głosie wparł go m.in. radny Koalicji Nowosądeckiej Grzegorz Ledziński, który chwalił merytoryczne przygotowanie dyrektora i to, że często na spotkaniach z mieszkańcami, stara się rozwiązywać ich problemy, więc decyzja została podjęta słusznie.
Po tej cennej lekcji mieszkańcy ul. Zdrojowej mówią wprawdzie, że sprawa wcale nie jest dla nich zamknięta, ale teraz już przynajmniej wiedzą, że w przypadku dowolnej skargi najbardziej winny jest jej autor.
W tej sprawie pojawia się jeszcze iskierka nadziei dla mieszkańców. Wiceprezydent Nowego Sącza Artur Bochenek zadeklarował, że gotów jest jeszcze raz wysłuchać argumentów obu stron. Wygląda więc na to, że do sprawy jeszcze powrócimy.