Wtorkowa debata sądeckich radnych wyglądała jak zabawa w przeciąganie liny. W grudniu ustalając budżet na ten rok, radni PiS obcięli dotację dla MPK o 4 miliony złotych, przesuwając te środki na dopłaty dla mieszkańców do rachunków za wodę i ścieki. Od początku wskazywali, że prezydent będzie mógł je uzupełnić w ciągu roku tzw. środkami wolnymi, jakie pozostaną z ubiegłego roku. Ta propozycja od początku była krytykowana i w MPK w obawie przed brakiem pieniędzy na funkcjonowanie doszło do strajku.
Prezydent znalazł inny pomysł – zaproponował przesunięcie środków z oświaty do MPK, które w przyszłości również będzie trzeba uzupełnić. Zanim doszło do głosowania pomiędzy radnymi PiS, a Koalicji Nowosądeckiej i Obywatelskiej doszło do ostrej wymiany zdań i wzajemnych oskarżeń, kto wywołał kryzys komunikacyjny w mieście. Każda ze stron chciała też sobie przypisać sukces zakończenia strajku.
Protest pracowników MPK w Nowym Sączu. Chodzi o miejskie dotacje
Bartosz Niemiec/bp