- W paczkach jest wszystko to, o co prosiliśmy, czyli między innymi książki, zabawki, środki czystości i wyroby medyczne. Są syropki dla maluchów. W sierocińcach dzieci są niedożywione. One maja sine oczy, zabiedzone budzie i są wiecznie przeziębione. Nawet jak dziecko ma wadę postawy, nie jest rehabilitowane. Każda maść, krem, żel na odleżyny jest potrzebny. Jest tam wiele osób niepełnosprawnych - mówi Iwona Romaniak, prezes fundacji Bratnia Dusza.
Fundacja Bratnia Dusza zorganizowała już kilkadziesiąt zbiórek dla Polaków na Ukrainie. Regularnie zaprasza też małych kresowiaków na Sądecczyznę. W przyszłym tygodniu około 30-osobowa grupa dzieci z terenu dawnego Podola, który objęty jest teraz stanem wojennym, przyjedzie do miejscowości Szczawnik w gminie Muszyna.
(Joanna Porębska/ko)