Ci, którzy teraz korzystają z zimy na stokach w Beskidzie Sądeckim zapewniają, że mimo lekkiej odwilży, której skutki zaczynają być widoczne, warunki są bardzo dobre. Martwią się jednak co będzie za kilka dni widząc, że synoptycy przewidują nawet kilkanaście stopni powyżej zera. Mają jednak nadzieję, że w górach aż takiej pogodowej tragedii nie będzie.
Na to liczą narciarze, którzy chcą witać nowy rok, jeżdżąc na nartach. A chętnych do takiej zabawy nie brakuje... Śniegu na stokach jest dużo, temperatura nocą spada, narciarze są dobrej myśli.
Właściciele stacji narciarskich mocno wzięli sobie do serc nadzieje i niepokoje narciarzy i od świąt trwa intensywna walka o utrzymanie pokrywy śnieżnej - mówi Daniel Lisak z Krynickiej Organizacji Turystycznej. Stacje są dobrze przygotowane, stoki dośnieżone. Problem mogłyby sprawić jedynie duże opady deszczu i wiatr halny, ale akurat tego synoptycy nie przewidują w najbliższym tygodniu.
Na utrzymaniu warunków i organizacji sylwestra szczególnie zależy Jaworzynie Krynickiej. Tam witanie nowego roku powraca po 10-letniej przerwie - mówi dyrektor do spraw komercyjnych stacji Tomasz Pasieka. Tam też trwa intensywne dośnieżanie, wykorzystuje sie każdą mroźną chwilę. Udało się to i na górnych i na dolnych odcinkach tras. Na górze nie ma problemu, bo nocą temperatura spada tam do -5 stopni, ale i na dole śniegu jest pod dostatkiem, aż chciałoby się powiedzieć, że wszyscy chuchają na zimne, ale to chyba jedyny wypadek, kiedy jest dokładnie odwrotnie.
A jak wyglądać będą zabawy sylwestrowe na stokach? Oczywiście główną atrakcją będą czynne do północy, a nawet o godzinę dłużej wyciągi. Na stokach ustawiono już dodatkowe punkty gastronomiczne i miejsca, w których zapłoną ogniska. Wszędzie przygotowane zostały też platformy dla DJ-ów, którzy przygrywać będą narciarzom. Za podstawowy skipass sylwestrowy trzeba w tym roku zapłacić od 105 do 155 zł od osoby. Niektóre stacje wliczają w tę cenę jeden posiłek i symboliczną lampkę szampana.