Ofiary świątecznego okresu na drogach w Małopolskich to przede wszystkim piesi. Do śmiertelnych wypadków z ich udziałem dochodziło w Niepołomicach, Krakowie, Krzyszkowicach i w Nowej Wsi, gdzie zginęła 12-letnia dziewczynka i jej babcia.
Co łączy śmiertelne wypadki w Małopolsce?
W Małopolsce piesi ginęli po zmroku. W piątkowy wieczór w Niepołomicach 37-letni kierowca potrącił 63-latka, który szedł po lewej stronie drogi, choć po prawej znajdował się chodnik. Mężczyzna zmarł na miejscu.
Po 19:00 do kolejnego potrącenia doszło na ul. Balickiej w Krakowie. 72-latek potrącił tam 81-latkę przechodzącą przez przejście dla pieszych. Kobieta zmarła w szpitalu.
Tego wieczora doszło do jeszcze jednego śmiertelnego potrącenia. Było to po 22:00 na zakopiance w Krzyszkowicach koło Myślenic. 56-letni mężczyzna potrącił 29-latka przebiegającego przez przejście dla pieszych. Młody mężczyzna zmarł w trakcie reanimacji.
Kobieta uderzyła autem w słup. Zmarła na miejscu
23 grudnia okazał się spokojny, jednak w Wigilię 33-letnia kobieta uderzyła w słup na ul. Zabłocie w Krakowie. Jak ustaliła policja, wcześniej wpadła w poślizg na niebezpiecznym łuku. Mimo reanimacji nie udało się jej uratować.
Tragedia w Nowej Wsi
Ostatni i najtragiczniejszy wypadek śmiertelny w Małopolsce miał miejsce w Nowej Wsi koło Nowego Sącza. Za łukiem drogi krajowej nr 75, 20-letni mężczyzna potrącił 69-letnią kobietę i jej 12-letnią wnuczkę. Zginęły na miejscu. Policja ustaliła, że w momencie potrącenia przechodziły przez drogę.
We wtorek cały dzień trwały przesłuchania świadków wypadku: matki kierowcy, który spowodował wypadek (kobieta podróżowała razem z nim samochodem) oraz mieszkańców pobliskich domów, którzy próbowali udzielić pomocy poszkodowanym. Od ich zeznań zależy czy mężczyzna będzie przesłuchiwany w charakterze świadka, czy zostaną mu postawione zarzuty.
Pracowite święta dla pracowników medycznych
Ratownicy medyczni Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego w ciągu trzech świątecznych dni interweniowali prawie 1500 razy. To zdecydowanie więcej niż w ubiegłych latach - o 100 interwencji więcej niż w ubiegłym roku i o prawie 300 więcej niż dwa lata temu. Przyczyny wezwań były podobne. Dyspozytorzy najczęściej wysyłali karetki do pacjentów z problemami kardiologicznymi. Było też wielu chorych skarżących się na ostre bóle brzucha. W drugi dzień świąt ratownicy byli szczególnie potrzebni na stokach, gdzie narciarze zgłaszali urazy i kontuzje. W tym roku ratownicy mieli problemy z pacjentami pod wpływem alkoholu, którzy wobec nich zachowywali się agresywnie.
Tarnowska dyspozytornia miała podczas świąt mniej pracy niż krakowska. "Karetki wyjeżdżały 780 razy, głównie do osób z problemami kardiologicznymi, skarżących się na bóle brzucha, do zasłabnięć, urazów i 12 wypadków komunikacyjnych" – powiedziała PAP w środę dyrektor Powiatowej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Tarnowie Kazimiera Kunecka.
Dodała, że podczas świąt interwencji pogotowia było niewiele więcej niż w niedzielę, poniedziałek i wtorek przed tygodniem - wtedy wyjazdów było 737.
Jak było w ubiegłym roku?
Podczas ubiegłorocznych Świąt na małopolskich drogach zginęły dwie osoby. Wtedy policja odnotowała 33 wypadki, a rannych zostało 40 osób.
Mateusz Żmija/Teresa Gut/PAP