Czas przejazdu wydaje się atrakcyjny - z Olkusza do Krakowa Głównego będzie można dojechać w 65 minut a z Bukowna do Bronowic już w 50 minut. W godzinach szczytu takie połączenie jest konkurencyjne dla samochodów.
Wicemarszałek Małopolski Łukasz Smółka mówi, że atrakcyjny czas przejazdu udało się osiągnąć dzięki remontom torów między Krakowem a Katowicami, a także Jaworznem i Bukownem. Co więcej, połączenia z Olkuszem będą przyspieszone. Pociągi zatrzymają się tylko na stacji w Bukownie, Jaworznie, Trzebini i Krzeszowicach. A rozkład jest tak ułożony, by rano dojechać do pracy, szkoły czy na uczelnie w Krakowie a po południu wrócić do domu.
Połączenie z Olkusza do Krakowa jest potrzebne chociażby po to, żeby szybko można było dojechać do centrum Krakowa, natomiast również po drodze skorzystają z tej oferty mieszkańcy Trzebini oraz Krzeszowic, który też będą mogli skorzystać z szybkich połączeń do Krakowa Głównego.
Bilet w jedną stronę będzie kosztował 9 złotych. Miesięczny 240 złotych. Czy to oznacza koniec wojny busów na trasie Kraków - Olkusz? Niekoniecznie. Pociągi pojadą zupełnie inną trasą niż busy.
Tutaj jeszcze nie wszystko przesądzone. Marszałek Smółka mówi, że nowe połączenie jest pewnego rodzaju eksperymentem, Jak się sprawdzi, za kilka miesięcy może zostać wydłużone.
Przymierzamy się również w kolejnych miesiącach do uruchomienia połączenia bezpośrednio z Wolbromia do Krakowa przez Olkusz oczywiście, żeby również mieszkańcy Wolbromia mogli korzystać z bezpośredniego połączenia do Krakowa, ale to będzie kolejny etap.
Choć długooczekiwane połączeni rusza za kilka dni, w Olkuszu brakuje infrastruktury. Obiecywany kilka lat temu remont dworca nawet się nie rozpoczął, czyli nie ma dworca, nie ma poczekalni. W okolicy stacji nie ma też parkingów, dla osób, które chciałyby do stacji dojechać autem i przesiąść się na pociąg. Taki rozwiązanie już teraz sprawdza się w Krzeszowicach i Trzebini. Tam przy dworcach jest kilkaset miejsc parkingowych, ale około ósmej rano znalezienie wolnego miejsca graniczy z cudem.