Część pracowników domagała się zwolnienia dyrektorki, a inni podpisali list poparcia w jej sprawie.
Kontrowersje i sprzeciw społeczny wzbudziła decyzja dyrektorki z połowy stycznia o likwidacji porodówki w Wadowicach.
Przypomnijmy: na początku tego roku dyrekcja Szpitala Powiatowego im. św. Jana Pawła II w Wadowicach złożyła do wojewody małopolskiego wniosek o zgodę na czasowe zawieszenie działalności Oddziału Ginekologiczno-Położniczego oraz Oddziału Noworodków i Wcześniaków, które miały działać w innym trybie lub być zamknięte od 1 lutego. Powód? Dyrekcja wskazywała na duże straty finansowe oddziałów — w 2025 r. wyniosły one ok. 12 mln zł — i długofalowe problemy finansowe placówki, które w minionych latach przynosiły straty.
Wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar nie wyraził zgody na zawieszenie działalności porodówki i odroczył decyzję o jej zamknięciu, wskazując, że takie zmiany nie mogą wejść w życie bez jego zgody. Wojewoda podkreślał, że ponad 550 porodów rocznie w wadowickim szpitalu to nadal realna liczba świadczeń, a kobiety z powiatu mają prawo rodzić w swoim szpitalu w warunkach lokalnych.
W odpowiedzi zarząd powiatu wadowickiego zlecił kontrolę i audyt funkcjonowania oddziałów objętych planem zawieszenia działalności. Wojewoda zdecydował, że szpital nie będzie podejmował kroków zmierzających do zamknięcia porodówki, dopóki trwa kontrola oraz nie zostaną przedstawione jej wyniki i propozycje działań naprawczych