Ratownicy będą odpowiadać za umyślne narażenie klienta basenu na utratę życia oraz nieumyślne spowodowanie śmierci mężczyzny. W ocenie prokuratury dwie 20-letnie ratowniczki i 23-letni ratownik nie pełnili dyżuru odpowiednio. Wynika to między innymi z analizy monitoringu.
- Całe miejsce, w którym doszło do zdarzenia, było objęte monitoringiem. Analiza tego zapisu pozwoliła na takie ustalenia - mówi prokurator Mariusz Słomka.
Jak ustalił reporter Radia Kraków, ratownicy w czasie pracy przemieszczali się między swoimi stanowiskami, rozmawiali, nie obserwowali niecki i wychodzili z hali basenowej. Akcję ratunkową rozpoczęli po kilku minutach.
Jak wynika z sekcji zwłok, bezpośrednią przyczyną śmierci 51-latka było utonięcie.