Teraz piłka jest po stronie mieszkańców, bo - jak podkreśla Beata Nadzieja-Szpila, burmistrz Alwerni - żadna z działek nie należy do gminy.
Jeśli znajdzie się chętny inwestor, a mieszkańcy sprzedadzą mu teren, to będzie wyłącznie ich decyzja
- podkreśla burmistrz.
Sprawa od kilku lat wzbudza kontrowersje, bo rodziny zamieszkujące najbliżej przyszłych terenów inwestycyjnych nie zgadzały się na budowę centrum logistycznego. Powoływały się na unikalną przyrodę, w tym obecność chronionego węża - gniewosza plamistego.
I tak 30 procent terenu pozostanie czynna biologicznie
- tłumaczy Beata Nadzieja-Szpila.