Najgorzej jest o poranku i wczesnym popołudniem. "Zawsze po pracy. Stoję 10-15 minut. Czasem 20 minut. Zależy. Często są utrudnienia duże. Kolejki są spore, korki są. Straszne to jest. Dramat" - mówią mieszkańcy Chełmka.
Szlabany w Chełmku opuszczane są przez dróżnika na polecenie dyżurnego ruchu. Dorota Szalacha z PKP Polskich Linii Kolejowych tłumaczy, że czas zamknięcia przejazdu ściśle regulują przepisy. W przypadku Chełmka średni czas wstrzymania ruchu to kilka minut. "Rogatki powinny być zamknięte na co najmniej 2 minuty przed nadejściem pociągu i pozostawać w tym stanie przez czas przejeżdżania pojazdu szynowego. Dla tego konkretnego przejazdu kolejowo-drogowego szacunkowy czas od momentu zamknięcia rogatek do chwili ich otwarcia wynosi do 5 minut dla pociągów jadących od strony Oświęcimia i do 3 minut dla pociągów nadjeżdżających od Libiąża" - podkreśla.
Drogowcy głowią się, jak rozwiązać problem z przejazdem kolejowym w @gminachelmek. Rogatki powodują coraz większe korki. Wiadukt, tunel a może obwodnica? Pytam w #CND w @RadioKrakow po 17.00 pic.twitter.com/R9mSKOEj5f
— Marek Mędela (@MedelaMarek) May 16, 2022
Tyle że czasami po otwarciu szlabanu korek nie zdąży się rozładować, a zapory są opuszczane po raz kolejny. Oczywiście to również efekt rosnącego natężenia ruchu. Katarzyna Węgrzyn-Madeja dyrektor Zarządu Dróg Wojewódzkich mówi, że nad rozwiązaniem tego drogowo-kolejowego węzła gordyjskiego głowią się już specjaliści. "Konieczne jest kilka zabiegów. Może być tunel lub wiadukt. Jesteśmy na etapie przygotowania wstępnych koncepcji. Każda z tych ewentualności jest uwzględniona przez projektantów. Znajdziemy najlepsze rozwiązanie" - dodaje.