Ostatnie festiwalowe koncerty przyniosły wykonawczą i stylistyczną różnorodność. W środowy wieczór Collegium Zieleński pod batutą dyrektora artystycznego festiwalu Stanisława Gałońskiego, zaprezentowało Offertoria i Communiones Mikołaja Zieleńskiego. Tym, którzy na koncert nie dotarli, polecam, uhonorowany wieloma nagrodami, album płytowy z dziełami wszystkimi kompozytora.
Kolejny wieczór należał do świetnego Krakowskiego Kwintetu Dętego - tym razem w repertuarze od Mozarta do Gershwina.
W piatek dwa koncerty - wokalny zespół Triplum z ciekawym programem liturgii godzin od roratów po nieszpory i recital klawesynowy Elżbiety Stefańskiej, której przedstawiać nie trzeba.
Wielkim wydarzeniem festiwalu był sobotni, finałowy koncert. Orkiestrę Akademii Beethovenowskiej pod batutą Macieja Tworka publiczność nagrodziła długą, stojącą owacją. Trudno się dziwić - młodzi muzycy grają z taką radością, pasją i tak znakomicie, że trudno się ich grą nie zachwycić. To nie muzycy orkiestrowi, to soliści, którzy wspólnie tworzą wielką sztukę. Słuchając ich z zamkniętymi oczami, można się śmiało pomylić, wymieniając którąkolwiek z najlepszych, światowych orkiestr.
Orkiestra Akademii Beethovenowskiej
Wielkie brawa dla orkiestry, wielkie brawa dla Macieja Tworka i tylko pozostaje pytanie - dlaczego tak mało mówi się o wspaniałych artystach a tak dużo o miernotach, których nazwisk litościwie nie wymienię.
Wielkie brawa również dla Stanisława Gałońskiego za dwa tygodnie muzycznych wzruszeń. Czekamy na kolejny festiwal.
Beata Penderecka