- A
- A
- A
Po historycznej premierze wagnerowskiego „Tannhäusera”
Krakowska Opera po raz pierwszy w swojej historii mierzy się z operą Ryszarda Wagnera
Na scenie Opery Krakowskiej historyczna premiera opery „Tannhäuser” Ryszarda Wagnera. Krakowski teatr zmierzył się z dziełem tego kompozytora po raz pierwszy. "To była bardzo oczekiwana przez zespół premiera" - podkreślał w wywiadach dyrektor sceny Bogusław Nowak.
Spektakl wyreżyserował Laco Adamik, kierownictwo muzyczne objął Tomasz Tokarczyk, scenografia i kostiumy są autorstwa Barbary Kędzierskiej. Ruch sceniczny opracowała Katarzyna Aleksander-Kmieć, za przygotowanie chóru odpowiada Zygmunt Magiera, a za reżyserię światła Bogumił Palewicz.
Wbrew różnym obawom i wątpliwościom zespół Opery okazał się gotów na podjęcie wyzwania. Najmocniejszy atut tej inscenizacji to świetny zespół solistów - dojrzały i doskonale przygotowany do trudów wagnerowskiej partytury. Tytulowa kreacja Tomasza Kuka na zawsze przechodzi do historii Opery, choć mnie przede wszystkim uwiodły wspaniałe panie, uosabiające dychotomiczne pragnienia głównego bohatera - eneregtyczna, dominująca, doskonała wokalnie Wenus Ewy Vesin i subtelna, wspaniale zniuansowana Elżbieta Wioletty Chodowicz. To wielka przyjemnosć regularnie słyszeć w Krakowie wokalistów tej klasy co Mariusz Godlewski czy Andrzej Lampert. Świetnie, soczyście zabrzmiał także chór Opery, pewne wątpliwości budziła jednak orkiestra. Nie jest to zarzut zasadniczy, mam jednak wrażenie, że w procesie przygotowania spektaklu zabrakło kilku jeszcze prób - tak, by wagnerowskie brzmienie uzyskało swoją pełnię.
Libretto opery „Tannhäuser” kompozytor osnuł wokół dawnych legend o średniowiecznym rycerzu-śpiewaku, który odnalazł drogę do groty Wenus. Jego osobowość rozpięta jest między kulturą a naturą, między seksualnością a duchowością. I tak scena orgii sąsiaduje tu ze scenami pielgrzymek i modlitw, a pragnienie piękna i czystości z marzeniami powrotu do świata rozpustnej Wenery. Cóż, łatwo przewidzieć, jaką diagnozę postawiłby autorowi libretta dr Zygmunt Freud na swojej kozetce, jednak „Tannhäuser” jako pełen napięcia scenariusz fabularnie sprawdza się świetnie.
Inscenizacja Laco Adamika z niewiadomych bliżej przyczyn przenosi utwór w czasy dwudziestolecia międzywojennego. To zabieg dla którego trudno odnaleźć jakieś głębsze uzasadnienie, choć na pewno dobry pretekst do stworzenia ciekawych kostiumów. Ta swoista rewia mody nie daje jednak pełnej satysfakcji, albowiem kostiumy (z perspektywy VI rzędu) wykonano raczej z tanich materiałów. Dwudziestolecie w kwestii stroju skonfrontowano z lekko zrujnowaną starożytnością w scenograficznej przestrzeni. Tu z kolei brak precyzji Piranesiego, a sam symboliczny przekaz takiego transferu nie do końca wydaje się jasny. W starożytnej tradycji opozycja między cielesnością a duchowością na pewno nie była tak dramatyczna, jak w wiekach średnich, w których osadzone jest dzieło Wagnera. Te międzykulturowe ruchy wydają się więc w inscenizacji Laco Adamika przypadkowe i niekonieczne.
Ich szkodliwość, wobec zasadniczej statyczności opery Wagnera, nie jest jednak zbyt wielka. Po prostu po pewnym czasie przestajemy zwracać nie nie uwagę. Bardziej zasmucają naiwności inscenizacji - z marnym show z klasycznymi krzesłami Thoneta na pierwszym planie. Romantyczne śpiewy mają się do kabaretowego krzesełka jak przysłowiowy piernik do wiatraka. Niestety o krzesłach nie da się zapomnieć, albowiem służą bohaterom do natrętnych dramaturgicznych zabiegów: od walki po siadanie. Papieros jako symbol rozpusty także nie przekonuje. Zresztą rozpusta nie jest najmocniejszą stroną tego spektaklu - paralityczna pantomima w grocie Wenus naprawdę nie kojarzy się z jakaś wielką rozkoszą. W sumie trudno się dziwić Tannhäuserowi, że postanawia opuścić grotę i zwrócić się (chwilowo przynajmniej) na drogę cnoty.
Cieszy sukces muzyczny opery, choć moim zdaniem pierwszy krakowski Wagner zasłużył na większą subtelność inscenizacji, nieco bardziej wyszukany koncept i smak.
Justyna Nowicka
Komentarze (0)
Najnowsze
-
20:15
W Tatrach ślisko jak na lodowisku. Turyści powinni zabrać raczki
-
18:57
Apele nic nie dają. W Małopolsce znowu płoną trawy. Tym razem w Węgrzynowicach
-
18:17
Z krajobrazu Góry Parkowej w Krynicy znika stary, wysłużony nadajnik
-
17:25
Bem wciąż łączy dwa narody. W Tarnowie uczczono Węgierską Wiosnę Ludów
-
17:05
Lista Niezapomnianych Przebojów nr 1607 z 15.03.2026
-
16:41
Od paproci po kolekcjonerskie okazy. Tarnów przyciągnął miłośników roślin
-
15:54
Krakowianka sięgnie po najważniejszą nagrodę? W nocy poznamy laureatów 98. Oscarów
-
15:03
Wielki sukces Krakowianina! Michał Gołaś z drugim medalem na Paralimpiadzie
-
14:12
Park w Wysowej czeka na remont, a potem... Ogród deszczowy, strefa relaksu, ścianka wspinaczkowa
-
13:44
Pamiętali o żydowskich mieszkańcach Krakowa. Marsz Pamięci z udziałem kardynała Rysia
-
12:43
Od poniedziałku będą utrudnienia na Zakopiance w Myślenicach, tym razem podwójne
-
12:34
Wiosna za chwilę tu przyjdzie. Park Zdrojowy w Wysowej-Zdrój
-
12:33
Nowa wieża widokowa w Krynicy-Zdrój przyciąga turystów jak magnes.
-
12:29
Strażak ranny podczas gaszenia pożaru traw w Korczynie. Służby apelują o rozsądek
-
11:02
90-latka! Kolejka na Kasprowy Wierch obchodzi urodziny, huczne
-
10:50
Krzykliwa, tajemnicza i piękna jemiołuszka jest symbolem zimy
-
10:39
W centrum Krakowa zawaliła się kamienica. Akcja służb trwała osiem godzin
-
10:10
Hiperłączność: życie w sieci bez przerwy – jak wpływa na dzieci i dorosłych?
-
10:00
Przywiązany łańcuchem i skrajnie wyczerpany pies znaleziony w lesie koło Szczucina. Zwierzę walczy o życie
Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy
Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.
Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres [email protected]
Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku oraz Twitterze