W Roku Kantora nie zawiodła Cricoteka. Ośrodek Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora w nowej siedzibie udowodnił, że może być intrygującą galerią współczesnej sztuki, wydawnictwem, współorganizatorem międzynarodowych ekspozycji, wreszcie miejscem, które inspiruje artystów działających w zgoła innych dyscyplinach niż sam twórca Teatru Cricot 2. Wbrew obawom nie zabrakło miejsca dla samego Kantora – kończąca rok wystawa „Cholernie spadam” to nowe spojrzenie na dobrze znane prace malarskie tego artysty. Dla mnie najciekawszym wydarzeniem Roku Kantora była zrobiona specjalnie dla Cricoteki instalacja Christiana Boltanskiego „W mgnieniu oka” i rewelacyjny „Balet koparyczny” Izy Szostak, łączący perspektywę współczesnej choreografii z twórczością Kantora i Oskara Schlemmera – patrona przyszłorocznych wydarzeń w Cricotece. Gratulacje dla ekipy Cricoteki, w którą zawsze wierzyliśmy!
Doskonała passa zespołu Capella Cracoviensis. Krakowskim muzykom udają się zarówno ambitne projekty pracy od podstaw – poranne spotkania dla juniorów i seniorów w sali teatralnej szpitala w Kobierzynie, jak i kariera europejska, której grudniowym ukoronowaniem była prezentacja najnowszego projektu płytowego w Wersalu. Koncertowa wersja zapomnianej opery Pergolesiego „Adriano in Siria” ( nagrywanej notabene w studiu Radia Krakow, a wydanej przez Deutsche Grammofon) ma mieć swoją polską premierę na początku marca w ramach cyklu Opera Rara. CC odważnie przekracza także gatunkowe granice – nadwornym reżyserem zespołu jest obdarzony przekorną wyobraźnią Cezary Tomaszewski, enfant terrible polskich scen dramatycznych i operowych. Sporo w działaniach zespołu autoironii, ujemny współczynnik nadmiernej powagi. A plany na 2016 rok są wprost... ekstremalne. Lubimy to!
Muzeum Narodowe zaprosiło w tym roku na świetną wystawę „Ottomania. Osmański orient w sztuce renesansu”, przygotowaną wraz z brukselskim BOZAR-em. MCK rozbudziło apetyt na sztukę Daniego Karavana, izraelskiego rzeźbiarza, składającego hołd ( jak Boltanski) sztuce Tadeusza Kantora. Muzeum Etnograficzne zachwyciło „Izba przyjęć rzeczy biednych”, także inspirowaną twórczością Kantora. Najlepsza w mojej opinii tegoroczna wystawa w MOCAK-u to „Polska-Izrael-Niemcy. Doświadczenie Auschwitz”, ekspozycja, która pokazała bolesną żywotność tematu, skrajne reakcje i towarzyszące im wciąż stereotypy. Bolesnym nieporozumieniem była natomiast wystawa „Gender w sztuce”. Galeria Starmach nieomal zrezygnowała z działalności wystawienniczej, ale „Jerzy Nowosielski. Teatr lalek. Notatki – część piąta” to było prawdziwe arcydziełko. W doskonałej formie jest w roku 30-tych urodzin Galeria Zderzak. Od mrocznego Łukasza Stokłosy po arystokratyczną „Kunstkammerę”. Ad multos annos!
Dokąd zmierza Bunkier Sztuki? Oby w stronę remontu, na pewno (jeszcze przed remontem) w stronę jubileuszu. To krzepiące wieści. Poza tym jednak wizja instytucji zaproponowana przez nowa dyrektorkę Magdalenę Ziółkowską jednak rozczarowuje. 2015 rok nie przyniósł wystawy, która pokazałaby zdecydowanie nowe, intrygujące oblicze galerii. Kolejne projekty dziwnie zlewają się w jeden długi pokaz – zawsze wyrafinowane teoretycznie, estetycznie niepokojąco się przypominają, dialogują ze sobą, ale dla widza często pozostają hermetyczne i nieatrakcyjne. Moim zdaniem najlepsza wystawa 2015 roku to „Immediatus” niemieckiego artysty Rolanda Wirtza, pokaz wizualnie efektowny, ale jednocześnie bardzo osobisty. Tyle, że to wystawa „zakontraktowana” jeszcze za poprzedniej dyrekcji.
Osobliwy styl zarządzania zaproponował nowy wiceprezydent Krakowa do spraw kultury Andrzej Kulig, następca Magdaleny Sroki. Pozbawiony jej talentów dyplomatycznych, od początku poruszał się w kruchej i kapryśnej materii kultury nerwowo i niepewnie. Nie twierdzę, że wiceprezydent do spraw kultury musi być uczonym teatrologiem. Nie w tym rzecz. Kompetencje i znajomość środowiska są ważne, ale równie ważna jest umiejętność dialogowania z nim, styl komunikacji. Pewność i transparentność podejmowanych decyzji. Wizja. Dziś tak naprawdę nie wiadomo, jakie są priorytety w kulturalnej polityce miasta. Jakie będą losy czołowych festiwali? Jeśli posadę traci z dnia na dzień menedżer klasy Filipa Berkowicza, kto może być pewien przyszłości? A Filipowi Berkowiczowi gratulujemy nowego, małopolskiego projektu – Kromer Festival w Bieczu (gratulujemy także Janowi Tomaszowi Adamusowi i jego CC)
W namiocie na kampusie Uniwersytetu Ekonomicznego zaledwie na kilka tygodni zaistniała w Krakowie nietypowa instytucja teatru. Projekt POP UP, którego inicjatorem była Agencja Artystyczna GAP, stał się alternatywą dla repertuarowych scen. Swój nowy projekt zrealizował w namiocie Krystian Lupa, do „Nie-boskiej komedii” wrócił kontrowersyjny Chorwat Olivier Frljic. I nawet jeśli nie wszystkie spektakle POP UPu zachwycały, program okazał się ciekawym eksperymentem w dziedzinie samego medium teatru. Brawa dla uczonych teatrologów w roli kuratorów: Grzegorza Niziołka i Agaty Siwiak.
Krakowski teatr i w tym roku dał się zauważyć w ogólnopolskich serwisach informacyjnych, ale znowu z powodów pozateatralnych. Na barykadach walka trwa, niestety w tegorocznych podsumowaniach i rankingach spektakle z Krakowa nie dominują. Mimo nadreprezentacji Krakowa w konkursie festiwalu Boska Komedia, właściwie żaden z krakowskich spektakli nie został zauważony i nagrodzony przez międzynarodowe jury. (Oczywiście poza tekstem Pawła Demirskiego „Nie-boska komedia. Wszystko powiem Bogu!”, nagradzanym wielokrotnie, ale ten spektakl powstał jeszcze w 2014 roku). Co warto zapamiętać z 2015 roku? W Starym Jan Klata zrobił mocnego „Wroga ludu”, Krzysztof Garbaczewski poetyckiego, działającego na wyobraźnię „Hamleta”. Mikołaj Grabowski tchnął nowego ducha w zespół Teatru Ludowego, realizując tam fredrowską „Wychowankę”. W Teatrze im. Słowackiego świetny „Pinokio” Jarosława Kiliana. Łaźnia Nowa ma na koncie kolejne prestiżowe współprodukcje, od „Placu bohaterów” Lupy z Wilna po „Nieznośnie długie objęcia” Wyrypajewa.
I jeszcze tylko Teatr Variete. Przygnębiająca klapa, zawód, rozczarowanie. Wielkie znak zapytania pod adresem władz miasta w 2016 roku.
Justyna Nowicka