„Klauni”
Reż. Viktor Tauš
Prod. Czechy / Słowacja / Finlandia / Luksemburg 2013
Przed 45 laty Federico Fellini nakręcił telewizyjny film pod takim właśnie tytułem. Swój zrealizowany w paradokumentalnej poetyce obraz poświęcił mistrzom sztuki cyrkowej, którą był od dziecka zafascynowany. Z wielką czułością przypominał starych klaunów w ich popisowych numerach. Czeski reżyser poszedł inną drogą. Jego opowieść – choć mocno zanurzona w lokalnej rzeczywistości – ma strukturę stricte fabularną, kondensującą w sobie nie tylko perypetie zawodowo-prywatne protagonistów, ale i ważne przemiany społeczno-polityczne, do jakich doszło w Czechach (Czechosłowacji) w ciągu ostatnich dziesięcioleci.
Oto Oskar, Max i Victor. Kiedyś tworzyli fantastyczny komediowy ansambl. Na ich pantomimiczne spektakle waliły tłumy. Ale kariera grupy Basters nie trwała długo. Uciążliwości funkcjonowania w komunistycznym reżimie, a także różnorodność charakterów trójki artystów, codzienne niesnaski oraz nieporozumienia czy wreszcie wyjazd Oskara w 1968 roku za granicę i pozostanie tam doprowadziły do rozpadu grupy. Teraz, po latach, Oscar wraca. A wraz z nim powracają wspomnienia, ale i niesnaski, uprzedzenia, nieporozumienia.
Trójka starych, zmęczonych życiem ludzi. Ich dawne numery już nie śmieszą. Zmieniła się rzeczywistość, ale i ludzka wrażliwość. Kiedyś z wypiekami na twarzy oklaskiwaliśmy Piwnicę pod Baranami, Salon Niezależnych, Zenona Laskowika oraz jego Tey. Czy ich niegdysiejsze numery zainteresowałyby widownię dzisiejszych maratonów kabaretowych?
Jerzy Zoń, dyrektor Festiwalu Teatrów Ulicznych, w jednym z wywiadów powiedział: „Proszę pamiętać o tym, że klaun to nie błazen! Klaun ma prawo śmiać się z rzeczywistości, bo ją dobrze poznał i zrozumiał”. No właśnie.
Jerzy Armata