„Jestem Femen”
Reż. Alain Margot
Prod. Szwajcaria 2014
Dzisiaj proponuję pozostać nadal w kręgu dokumentu, którego – notabene – coraz więcej w repertuarze naszych kin. „Jestem Femen” także dotyczy spraw kobiet, choć – oczywiście – nie tylko. Tę niezwykle interesującą opowieść, poświęconą fenomenowi słynnego ukraińskiego ugrupowania feministycznego – tytułowemu Femen – nie zrealizowała kobieta, a szwajcarski dokumentalista Alain Margot. Wydaje się jednak, że olbrzymi wpływ na ostateczny kształt filmu miały jego bohaterki, aktywistki ruchu domagającego się nie tylko poszanowania praw kobiet, ale również angażujące się w walkę o demokrację i wolność słowa w swojej ojczyźnie. Zresztą nie tylko na Ukrainie, także w Białorusi, Rosji – wszędzie tam, gdzie podstawowe prawa człowieka są łamane, a godność, zdrowie i życie obywateli nieustannie narażane na szwank. Czynią to w sposób dość niekonwencjonalny, występując w starannie przygotowanych happeningach toples, z hasłami wymalowanymi na nagich piersiach. Margot główną bohaterką swej opowieści uczynił uzdolnioną plastycznie Oksanę Szaszko, odpowiedzialną za plastyczną stronę wszelkich aktów protestacyjnych. Kiedyś malowała ikony, omal nie trafiła do klasztoru, teraz stała się jedną z najbardziej aktywnych działaczek Femenu, organizującą akcje ruchu niemal w całej Europie.
Femen istnieje już siedem lat. Powstał w środowisku kijowskich studentek, które starały się sprzeciwiać procesowi degradacji ukraińskich kobiet poprzez narastającą prostytucję oraz tzw. seksturystykę. Z biegiem lat grupa zaczęła angażować się w protesty dotyczące spraw stricte politycznych, związanych z ograniczeniami wolności obywatelskich. Także formy protestu stały się coraz bardziej radykalne. Wszystko to doprowadziło do eskalacji represji wobec członkiń Femenu, część z nich zmuszając do opuszczenia ojczyzny. Co zresztą nie spowodowało zawieszenia działalności, wręcz odwrotnie – jej rozszerzenie. Aktualnie Femen ma sekcje w sześciu miastach ukraińskich, a także grupy działające m.in. w Hiszpanii, we Francji, w Portugalii, w Szwajcarii. Ugrupowanie liczy ok. 300 osób, w tym kilku mężczyzn.
Jerzy Armata