Płyta obejmuje utwory z lat 2017–2024, w których centralną rolę odgrywa akordeon. Ale nie jest to płyta akordeonowa jedynie, bo temu instrumentowi towarzyszą kolejno: głos, skrzypce, taśma i klarnet. W nagraniach udział wzięli: Maciej Zimka (akordeon), który występuje we wszystkich kompozycjach i prawda jest taka, że to on właśnie swoją grą tworzy klimat każdego utworu oraz: Bożena Boba-Dyga (głos i tekst), Maria Sławek (skrzypce) i Piotr Lato (klarnet). Wszyscy ci muzycy są doskonałymi kameralistami, znanymi z wielu scen i estrad, którzy nie boją się eksperymentów i dali się już poznać w wielu interpretacjach, także muzyki najnowszej. A to gwarantuje ciekawe nagrania, które zresztą odbyły się z kompozytorską akceptacją.
Płytę otwiera: Kilka minut obecności – poemat domniemany na głos i akordeon skomponowany w 2017 roku. Autorką tekstu jest Bożena Boba-Dyga, która zresztą ten utwór – jako głos – wykonuje wraz z akordeonistą. To opowieść o współczesnym świecie, obcym, trochę zimnym, o świecie pełnym bodźców, które na nas działają choć tego nie zawsze chcemy. Tak naprawdę to poemat o samotności, ale… można w nim usłyszeć nadzieję.
Ballada na skrzypce i akordeon natomiast z udziałem skrzypaczki Marii Sławek, utwór z 2017 roku, to trzecia wersja napisanego w 1979 roku Koncertu na skrzypce i orkiestrę, gdzie rolę orkiestry przejął tym razem akordeon, brzmiący tu wielobarwnie. Wtedy kompozytor zadedykował swoją pracę Wandzie Wiłkomirskiej. Ale ciekawe jest , że wykonująca ten utwór na płycie skrzypaczka Maria Sławek jest uczennicą właśnie Wandy Wiłkomirskiej. Utwór jest wirtuozowski, pełen ciekawych efektów brzmieniowych zbudowanych na odmiennościach barwowych obu instrumentów. Trudno pozostać obojętnym i nie ruszyć w tę muzyczną podróż proponowaną przez artystów.
Z kolei Ballada z koronką popiołu na akordeon i taśmę z 2024 roku jest smutną i pełną grozy opowieścią. Nawet wręcz nieludzką, co podkreśla użyta w kompozycji zamiast instrumentu solowego taśma. A jednak, coś jest w tej historii, że w nas rezonuje, że nie pozwala o sobie zapomnieć. I wreszcie finałowy Statek szaleńców na klarnet i akordeon, który powstał w 2023 roku. Piotr Lato, przed którym klarnet nie ma tajemnic, zaciekawia interpretacją. Utwór, co zresztą zdradza tytuł, był inspirowany słynnym obrazem Hieronima Boscha. To dziwne dzieło malarskie niderlandzkiego mistrza z przełomu XV i XVI wieku, stało się natchnieniem dla wielu twórców różnych dziedzin. Zbigniew Bargielski podejmuje grę z tym obrazem, gdzie nie rozum jest najważniejszy a zmysły. To nie jest jedynie muzyczny opis dzieła, to komentarz do sytuacji zarejestrowanej na płótnie, gdzie ciekawą rolę odgrywa także akordeon.
Zbigniew Bargielski, rocznik 1937, który kilka dni temu 21 stycznia świętował 89. urodziny jest bardzo interesującym twórcą. Przez trzy lata studiował prawo na Uniwersytecie im. Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie. Były to lata 50., potem odbył studia kompozytorskie w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie pod kierunkiem Tadeusza Szeligowskiego, a po jego śmierci przeniósł się do Katowic, do klasy Bolesława Szabelskiego. Tam też uzyskał dyplom w 1964 roku. A potem ruszył drogą, którą przeszła większość polskich kompozytorów – Paryż i klasa Nadii Boulanger, u której studiowali niemal wszyscy twórcy XX wieku.
Jego utwory były wykonywane w wielu krajach Europy, w Stanach Zjednoczonych, Australii i Ameryce Południowej, zdobywały też liczne nagrody. Ale prawda jest taka, że – poza wyjątkami – nie znamy jego muzyki, bo jego kompozycje, podobnie jak utwory innych twórców nam współczesnych są bardzo rzadko wykonywane. Publiczność woli słuchać Mozarta, Bacha, Beethovena. I to jest problem naszych czasów. Nie znamy muzyki kompozytorów, którzy żyją i tworzą obok nas. Tymczasem ta muzyka okazuje się fascynująca, ciekawa, różnorodna i często zaskakująca.
Więc jeżeli pojawia się płyta, to warto sięgnąć posłuchać, podumać i zastanowić się nad światem. Zwłaszcza, że artyści, którzy prezentują te utwory należą do świetnych kameralistów. Dodam, że płyta została wydana, ale jej cała zawartość znajduje się w sieci na licznych platformach. Wystarczy w wyszukiwarkę wpisać: Zbigniew Bargielski Statek szaleńców. Warto skorzystać z tej okazji. Polecam!