To był intensywny rok w Muzeum Narodowym w Krakowie. Upłynął pod znakiem wystaw przygotowanych z okazji stulecia odzyskania Niepodległości, ale nie tylko. Historyczna ekspozycja „Wokół myśli historycznej Józefa Piłsudskiego” domknęła tryptyk, rozpoczęty, jeszcze w 2017 roku, „Wyspiańskim”, a wcześniej „#dziedzictwem”. „Wyspiański” wciąż bije rekordy popularności (pod koniec grudnia ponad 200 tysięcy widzów), a sukces wystawy to najlepszy dowód, że reaktywacja Muzeum Wyspiańskiego to jedno z najważniejszych i najpilniejszych wyzwań dla instytucji. Sztuka współczesna nie jest może najważniejszym tematem w MNK, ale „Polska” Piotra Uklańskiego to w mojej opinii jedna z najważniejszych wystaw 2018 roku. Spójna formalnie, drażniąca, ale nie wolna od melancholii, z brawurowymi nawiązaniami do historii polskiej fotografii – nie wiele było w Krakowie w tym roku tak wyrazistych, nie uładzonych i dających do myślenia propozycji. Kto nie widział, ten trąba. Podsumowując rok w MNK, nie można nie wspomnieć o wystawach: polskiego dizajnu po 1989 roku i polskiego komiksu, otwierających muzeum na nową tematykę, a także nowa publiczność. 2018 rok nie przyniósł jednak odpowiedzi na pytanie, co dalej z dawnym hotelem Cracovia? Czekamy.
Na wznoszącej fali jest Muzeum Historyczne Miasta Krakowa. Od 1 marca 2019 roku Muzeum Krakowa, z nowym statutem, nowym logotypem (ten akurat niezbyt mnie przekonał) i nową, choć jubileuszową energią. Ostatnie miesiące pokazały, że muzealnicy mają interesującą, bardzo współczesną wizję miejskiej placówki, a jubileuszowy rok pokaże, jak ją zrealizują. Wyrazy uznania za nowy oddział Muzeum Podgórza czy otwarty pod koniec 2017 roku Thesaurus Cracoviensis. A także przepyszną wystawę koronek w Kamienicy Hipolitów, rarytas dla muzealnej publiczności i prawdziwy „hit blogerek”. Oraz historyczny wpis krakowskiego szopkarstwa na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO.
Międzynarodowe Centrum Kultury kończy rok pokazem zat. „Architektura niepodległości w Europie Środkowo-Wschodniej”. Ekspozycja doskonale wpisuje się w profil instytucji: kontynuuje wiele rozpoczętych wątków, wnosi do rozważań nowe, także krytyczne. I właśnie te krytyczne wydają się najciekawsze, uświadamiają zagrożenia i fatalne konsekwencje wielu decyzji podejmowanych w Dwudziestoleciu. Świetnie przygotowanej ekspozycji (to standard w MCK) towarzyszy wydawnictwo, nie tyle katalog, a wybór tekstów autorstwa najwybitniejszych polskich badaczy tego okresu.
Dwie bardzo dobre wystawy zaproponowała w tym roku Cricoteka, coraz odważniej zataczając kręgi wokół twórczości Tadeusza Kantora. Obie ekspozycje poświęcone były fenomenom sztuki XX wieku: przedwojennemu Teatrowi Cricot („Cricot idzie!”) i sztuce Marii Jaremy („Zostaję w tym teatrze. Podoba mi się tu”, czynna do połowy lutego), która, zupełnie jak pierwszy Cricot, pozostawała dla Kantora ważnym punktem odniesienia, ideową inspiracją. Gratulujemy.
Wielki znak zapytania towarzyszy przyszłości miejskiej galerii Bunkier Sztuki. Remont u bram, tymczasem instytucja wciąż nie ma dyrektora. Rozwiązania nie przyniósł ogłoszony jesienią konkurs, nie sprawdziły się także plotki o zamiarze połączenia Bunkra z Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK. Zaskakuje bierność Urzędu Miasta, organizatora instytucji. Słowa uznania należą się zespołowi kuratorskiemu za bezkolizyjne realizowanie programu i jego kontynuację. 2018 rok przyniósł wiele ciekawych projektów, szczególnie zainteresowała mnie wystawa „Zwierzęta domowe” - autorska refleksja na temat sztuki najmłodszego pokolenia artystów, efekt programu „Sejsmograf”. Czy będzie jego kolejna edycja? To tylko jedno z wielu pytań na kolejny rok.
Dobry program zaproponowało w 2018 roku Muzeum Manggha. Otwarcie Galerii Europa-Daleki Wschód wyraźnie pozwoliła złapać instytucji „drugi oddech”, odważniej wprowadzać sztukę współczesną, poszerzać konteksty. A więc już nie tylko japonizm w polskiej sztuce, ale także po raz pierwszy sztuka buddyjska w polskich kolekcjach, nie tylko sztuka kimona, ale także zaskakujące spotkania Wschodu i Zachodu na wystawie o postegzotyzmie. W roku odzyskania Niepodległości w galerii pojawił się Bronisław Piłsudski, brat Marszałka, etnograf i kolekcjoner, badacz ludu Ajnów. Narzekać można jedynie na promocję wydarzeń – wystawy w Muzeum Manggha wciąż nie przebijają się poza środowisko. Czas to zmienić.
W Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK dużo się dzieje, ale ekspozycje nawiązujące do tematu II Wojny Światowej wciąż robią największe wrażenie. Może to genius loci? Wydarzeniem był konkurs Fundacji Vordemberge-Gildewart i towarzyszący mu pokaz prac patrona fundacji, wybitnego niemieckiego abstrakcjonisty. Umknąć mogła mała, znakomita wystawa wykonanych z zamkniętymi oczami rysunków Dietricha Helmsa. Wyjątkowa rzecz. Do końca marca w Mocaku oglądać można wystawy sezonu jesiennego m.in amerykański pop-art Borisa Lurie, pokazujący Holokaust z bardzo nieoczywistej, zdecydowanie kontrowersyjnej perspektywy i wystawę cenionego na świecie polskiego rzeźbiarza Krzysztofa M. Bednarskiego.
Muzeum Etnograficzne zamyka sezon mocnym „Widokiem zza bliska”. Przygotowany przez zespół kuratorski projekt podejmuje temat reprezentacji Zagłady w sztuce ludowej i naiwnej, łącząc wystawę z projektem badawczym. Ekspozycja wywołuje mieszaninę uczuć, mówi o współczuciu i jego braku, o elementarnych emocjach i trudności w zrozumieniu ich, a także wyrażeniu. I w dyskusji o Zagładzie ujawnia nowego zaskakującego świadka. Ważna wystawa, jedna z najważniejszych w 2018 roku.
Warto także wspomnieć o kolejnych edycjach „Przestrzeni dla sztuki” w Nowohuckim Centrum Kultury (pokaz prac nestora krakowskich grafików prof. Franciszka Bunscha), i bardzo udanej edycji Międzynarodowego Triennale Grafiki. Odkryciem 2018 roku był Krakowski Salon Sztuki, trzymamy kciuki na następne edycje i równie intensywną energię. Młode galerie nie były tak widoczne, jak w poprzednich latach, choć jednym z wydarzeń była na pewno wystawa Krzysztofa Gila w Henryk Gallery pod wiele mówiącym tytułem „Witamy w krainie, gdzie Cygan ginie”. W Galerii Starmach wciąż oglądać można dobrze przyjętą wystawę fotografii Jacka Marii Stokłosy o Galerii Krzysztofory, a w Zderzaku wyśmienitą wystawę pejzaży Łukasza Stokłosy „100 widoków”. W tym roku Zderzak zaprosił także na piękny pokaz akwareli mistrza abstrakcji Stefana Gierowskiego.
Justyna Nowicka