- Wszelkie służby zostały powiadomione. Prąd został odcięty. Pod słupem zostały rozłożone materace zabezpieczające przed upadkiem. Na miejscu był policyjny negocjator, który przekonywał mężczyznę do zejścia na dół - mówiła w rozmowie z Radiem Kraków, Katarzyna Cisło z małopolskiej policji.
Przez trzy godziny ruch w tym miejscu odbywał się wahadłowo. Po godzinie 12.00 mężczyzna zdecydował się zejść na dół. Ruch samochodów odbywa się normalnie.
(Kuba Niziński/rk/ko)