Uchwałę o zakazie używania fajerwerków przyjęła 19 listopada Rada Miasta. Dokument zakłada całkowity i całoroczny zakaz używania materiałów pirotechnicznych na terenie gminy miejskiej Kraków. Wyjątkiem i "okresem przejściowym" ma być tegoroczny Sylwester. Wtedy odpalanie fajerwerków i sztucznych ogni ma być dozwolone między 22 a 2 w nocy.
Rada miasta podnosiła argumenty dobrostanu zwierząt i zanieczyszczenia powietrza, ale wojewoda ma swoje wątpliwości.
- Jest kwestia egzekwowalności tego przepisu. Z jednej strony zakazujemy niebezpiecznych, szkodliwych i mogących stwarzać zagrożenie środków pirotechnicznych, a z drugiej strony tych zimnych ogni, z którymi biegają dzieci w Sylwestra i mają radość. One nie są ani głośne, ani groźne. Chciałbym, żeby sąd potwierdził lub odrzucił nasze obawy - mówi.
Kolejnym powodem jest brak zasadności zakazu. Nie ma ustawy, która zakazywałaby sprzedaży i używania fajerwerków w całej Polsce. Skarga na uchwałę o zakazie fajerwerków w Krakowie musi wpłynąć do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego najpóźniej w sobotę 20 grudnia. Zaskarżenie nie wpływa jednak na wejście przepisu w życie. O dalszym losie zakazu fajerwerków zaważy dopiero wyrok sądu.
Co ciekawe, podobne przepisy, na które zresztą powoływał się prezydent Aleksander Miszalski, obowiązują w Zakopanem czy Bukowinie Tatrzańskiej. Tych uchwał wojewoda małopolski nie zaskarżył do sądu administracyjnego.