- W koncepcji planu, w jednym paragrafie ustaleń ogólnych, mieliśmy wypisane jakie są zabytki ujęte w gminnej ewidencji zabytków. Tutaj był i dalej jest dawny hotel Cracovia. W następnym paragrafie dla poszczególnych zabytków mieliśmy opisane jaka jest dla nich ochrona. Tu był zapis dotyczący ochrony Cracovii. On z tego paragrafu zniknął, ale po to, żeby pokazać się w następnym paragrafie. Tam jest szczegółowo opisane co można, czego nie można na działce. Zapis nie zniknął. Plan trzeba czytać całościowo, żeby do tego dojść - mówiła Koterba.
Przypomnijmy, zdaniem Tomasza Leśniaka ze stowarzyszenia Miasto Wspólne, w sprawie hotelu Cracovia, trzeba pamiętać o udziale Urzędu Miasta Krakowa. Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało 5 osób, m.in. dewelopera ze spółki Echo Investment, które miały za ponad milion złotych "załatwić" wykreślenie hotelu z rejestru zabytków.
To pozwoliłoby na wyburzenie obiektu i wybudowanie w tym atrakcyjnym miejscu m.in. biurowców. Tomasz Leśniak przypominał, że przygotowany wiele lat temu projekt planu zagospodarowania chronił ten obiekt, ale miejscy urzędnicy opracowali drugi projekt, w którym zapisu o ochronie już nie było. Zwracał też uwagę na "niebezpieczne powiązania" prezydent Koterby ze spółką Echo Investment. WIĘCEJ
Zapis oświadczenia dla dziennikarzy wygłoszonego przez Elżbietę Koterbę w czasie briefingu prasowego 21 grudnia:
Elżbieta Koterba: Dziękuję za zainteresowanie tematem, bo rzeczywiście jest powód do spotkania. Jestem przyzwyczajona do różnych spotkań, do konsultacji z mieszkańcami. Pada dużo gorzkich i emocjonalnych słów, ale nie są to słowa takie, jakie padły wczoraj na antenie Radia Kraków, czyli nieprawdziwe. Chodzi o to, aby mieszkańcom przekazywać prawdę i obiektywnie pisać, nic więcej. To nie znaczy źle czy dobrze, obiektywnie. Dlatego przygotowałem kilka wyjaśnień na temat tego, jak wyglądała sprawa, w kontekście wczorajszej rozmowy w Radiu Kraków.
Zacznijmy od początku. Cracovia przechodzi w ręce prywatne, kupuje ją Echo Investment i jaką mamy sytuację? W tym obszarze nie mamy planu zagospodarowania przestrzennego, działać można wyłącznie w oparciu o decyzję o warunkach zabudowy i później wydanego pozwolenia na budowę. Przez rok powstają różne pomysły zagospodarowania tego terenu. Inwestor przedstawia nam pomysł zagospodarowania Cracovii jako obiektu wielofunkcyjnego. Celowo nie używam słowa ”galeria”, bo ono nigdy nie padało. I to najbardziej mnie przeraziło, bo jak wiemy, prawo nie zezwala na wydawanie warunków zabudowy dla galerii, nie zezwala na obiekty wielkopowierzchniowe o powierzchni powyżej 2000m2, ale zezwala na obiekty usługowe. Wtedy zapaliło się światełko ostrzegawcze, że coś jest nie tak, skoro obiekt, który wygląda i pełni funkcje galerii, nie jest nią nazwany. Dlatego postanowiliśmy przystąpić do sporządzenia planu miejscowego zagospodarowania przestrzennego w Biurze Planowania Przestrzennego. Procedowanie rozpoczęliśmy tak szybko, jak to możliwe, żeby ochronić przestrzeń przed zabudową.
W tym samym czasie procedowania planu rozpoczęto w Krakowie wiele protestów i demonstracji przeciwko proponowanej w tym miejscu galerii. Nie ukrywam, że te protesty były bardzo pomocne dla planistów w konstruowaniu ustaleń i w przyszłości przy uchwalaniu przez Radę Miasta Krakowa planu, bo dzięki temu plan szedł szybszym trybem, bo miał akceptację mieszkańców wypowiedzianą w czasie tych protestów.
Następnie plan wszedł w życie, a inwestorzy złożyli wnioski o pozwolenie na budowę. Zgodnie z planem musieli dostać uzgodnienie od miejskiego konserwatora zabytków, ale dostali od niego odmowę, bo nie dostosowali się do ustaleń planu. Inwestorzy zawiesili postępowanie a jednocześnie ja poprosiłam prokuratora o udział w postępowaniu i wgląd w całość postępowania administracyjnego. Prokurator ma taką możliwość. To dotyczy np. wydawania pozwolenia na budowę, ale nie dotyczy planów miejscowych. Niedawno chcieliśmy poprosić prokuratora przy Golikówce, bo wzbudzała duże emocje, ale odmówił mówiąc, że to najbardziej przejrzyste postępowanie z postępowań administracyjnych. W dobie internetu opracowanie każdej fazy planu jest pokazywane w Biurze Planowania Przestrzennego, a mieszkańcy mają bezpośredni wpływ na kształtowanie planu. Instytucje uzgadniające, od 20 do 30 w zależności od planu, a na końcu rada Miasta Krakowa, a na końcu jeszcze sprawdzenie przez urząd Wojewódzki – planowanie jest procesem przejrzystym i doszukiwanie się czegokolwiek jest wręcz niemożliwe.
Przypomnę, że jak inwestor kupował teren, to nie był on wpisany do gminnej ewidencji zabytków, a gdy wszedł w jego posiadanie to miejski konserwator zabytków wpisał ochronę bryły budynku, elewacji, schodów i mozaiki.
Dziennikarze nagłośnili w pewnym momencie, że pewien zapis zniknął z planu. Chodzi o to, że plan miejscowy składa się z ogólnych ustaleń, które są mniej szczegółowo napisane niż ustalenia szczegółowe. W koncepcji planu, którą pokazywaliśmy mieszkańcom, w jednym z paragrafów ustaleń ogólnych mieliśmy zapisane, jakie są zabytki ujęte w Gminnej Ewidencji Zabytków, w tym był i nadal jest hotel Cracovia. W następnym paragrafie zostało zapisane, jaka jest dla nich ochrona. I w tym miejscu był zapis dotyczący ochrony Cracovii. I on z tego paragrafu zniknął po to, żeby pokazać się w następnym, gdzie bardzo szczegółowo jest opisane, co na działce można, a czego nie można zrobić zgodnie z ochroną konserwatorską, czyli gminną ochroną zabytków. Łącznie z tym, mogę zacytować: nakazem ochrony bryły, gabarytów, ochrony elewacji, podjazdów, tarasów. Jest to literalnie przepisane z tego, co ma podlegać ochronie.
Więc generalnie zapis nie zniknął tylko plan trzeba czytać całościowo, żeby do tego dojść. Taka jest prawda. My to przenieśliśmy do ustaleń szczegółowych, bo często jest tak, że projektanci często mniej zwracają uwagę na ustalenia ogólne, tylko od razu przechodzą do szczegółowych, więc nie chcieliśmy, żeby to komuś umknęło.
Jak się okazuje, przygotowany projekt budowlany niestety nie chronił elewacji i dlatego nie dostał pozytywnej opinii konserwatora i do dnia dzisiejszego to postępowanie jest w prokuraturze zawieszone. Nikt przy tym nic nie robi, a termin wygaszenia przypada w maju 2018 r. Do tego czasu czekamy, na razie z postępowaniem, nic się nie dzieje, a jest ono prowadzone pod okiem prokuratora.
To wszystko, co chciałam skrótowo przedstawić i wyjaśnić, na czym polega działanie przy planach miejscowych. Jakiekolwiek zarzuty, że coś jest nieprawidłowe, są zarzutami stawianymi przez osoby, które tych dokumentów nie znają i nie wiedzą, jak powstają. Innej możliwości nie ma.
Pytanie z sali: Czy inwestor mógł się poczuć oszukany, że wpis o zabytkach umieszczono już po transakcji?
Elżbieta Koterba: Decyzja o wpisie do gminnej ewidencji zabytków, bo nie mówimy o tym, co zrobił wojewódzki konserwator zabytków – on powtórzy to, co było w gminnej ewidencji nieco tylko rozszerzając – to nie ma znaczenia, kto jest właścicielem, czy ten, czy inny inwestor. Ja wiem, że ten obiekt wzbudzał duże emocje, pamiętam pierwsze spotkania, gdzie pan profesor Cenckiewicz przychodził z projektami i udowadniał, że de facto Cracovii nie można reanimować, to jest obiekt tak skonstruowany, że nie można z nim nic zrobić. Wskazywał również, że powinna podlegać mocnej przebudowie. Konserwator, wiadomo, ma inne zdanie, tak postanowił i nie miało żadnego znaczenia, kto jest inwestorem. Przyszedł czas na ochronę tego obiektu i trzeba się temu podporządkować.
(Grzegorz Krzywak/ko)