Trudno, by takie rozwiązanie nie przypadło do gustu mieszkańcom. Krakowianie żyjący wcześniej obok zielonego nasypu, a teraz obok ogromnego placu budowy nie marzą o niczym innym poza zielenią. "Niech wreszcie będzie tutaj ładnie. Mogłyby powstać lokale usługowe, np. kawiarnie" - mówią mieszkańcy reporterowi Radia Kraków.
Marzenia krakowian mogłyby zostać spełnione, bo wszystko to zapewniały także cztery projekty, które przeszły do zwycięskiego etapu konkursu. To jednak nie oznacza, że za dwa lata - kiedy budowaestakady kolejowej zostanie zakończona - na Grzegórzkach zobaczymy taki widok:
Wizualizacje VenhoevenCS
Po pierwsze tereny pod estakadą należą do Polskich Linii Kolejowych. Miasto musi najpierw dojść do porozumienia ze spółką i m.in. wydzierżawić te tereny. Po drugie, jak podkreśla Dariusz Nowak z krakowskiego magistratu, to, że wybrano zwycięski projekt wcale nie oznacza, że wizualizacja zostanie odwzorowana w rzeczywistości. Konkurs był tylko swego rodzaju "burzą mózgów".
"Może okazać się, że zostaną wyciągnięte najciekawsze elementy z poszczególnych projektów. A więc na bazie tych projektów powstanie zupełnie coś nowego" - tłumaczy Nowak i dodaje, że teraz jest czas na kolejne konsultacje z mieszkańcami.
Takie były też założenia tego konkursu architektonicznego. Jak mówi Bohdan Lisowski, prezes Stowarzyszenia Architektów Polskich w Krakowie, to kolejne zwrócenie uwagi na to, że nowa estakada uwalnia dużo przestrzeni i warto ją rozsądnie i z pożytkiem dla wszystkich zagospodarować. "Daje nam zupełnie nowe szanse, by wprowadzić tam czynniki miastotwórcze. Stąd też efekty konkursu mają być podpowiedzią, co można by na tym terenie wprowadzić" - wyjaśnia Lisowski.
Efekt prac oraz konsultacji społecznych jest tym bardziej, że powstający przystanek kolejowy "Grzegórzki" według badań może mieć większe obłożenie niż Dworzec Główny. "Tysiące ludzi z tego przystanku rozejdzie się do miasta. I mogą się rozejść w stanie istniejącym, czyli mieć kłopot z przejściem do przystanku tramwajowego. To naprawdę nie musi być zwykły przystanek z widokiem pędzącego pociągu i paskudnego ekranu akustycznego. Możemy tu operować zielenią" - podkreśla sekretarz konkursu Paweł Wieczorek. Zwycięski projekt oraz trzy inne, które zajęły kolejne miejsca, ich wizualizacje oraz modele przestrzenne można oglądać w Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie do 2 listopada. Powinny one zachęcić do dyskusji. "Możemy dojść do rozwiązań, które potem przełożą się na realne projekty planistyczne. Wydaje mi się, że Kraków jest takim miastem, które powinno być stać, by myśleć o tej przestrzeni trochę więcej niż o zwykłym obiekcie infrastrukturalnym" - ocenia Paweł Wieczorek.
Wizualizacje VenhoevenCS
Wieczorek dodaje w rozmowie z Radiem Kraków, że tu potrzeba dużego zaangażowania ze strony mieszkańców oraz przede wszystkim urzędników. A tego niestety na razie nie było widać. Podczas rozstrzygnięcia konkursu architektonicznego, obrad komisji konkursowej nie zjawił się ani Główny Architekt Miasta, ani zaproszony przedstawiciel Polskich Linii Kolejowych. Za dwa lata możemy się więc obudzić w rzeczywistości... samotnych, szarych, betonowych słupów.
Debata z mieszkańcami na temat zagospodarowania terenu pod estakadą kolejową na Grzegórzkach odbędzie się w czwartek 25 października w budynku Muzeum Inżynierii Miejskiej.
(Tomasz Bździkot/ew)