Tradycji stało się zadość. Na Rynku Głównym w Krakowie odbyło się coroczne święcenie pokarmów, które - jak co roku - przyciągnęło tłumy wiernych. Wśród uczestników byli nie tylko mieszkańcy Krakowa i Małopolski, ale także osoby z odległych regionów Polski, nawet znad morza.
Jak podkreślali, to właśnie Rynek Główny wybierają nieprzypadkowo. Przyciąga ich wyjątkowa atmosfera i poczucie wspólnoty.
Jak w Krakowie, to tylko na rynku. To możliwość poczucia wspólnoty i spotkania się z mieszkańcami Krakowa. No i okazja do złożenia sobie świątecznych życzeń
- mówili uczestnicy.
Niektórzy wracają tu regularnie, mimo że na co dzień mieszkają daleko od miasta.
- 45 lat temu wyjechałam do Gdańska, ale jestem krakowianką. Lubię tu przychodzić, bo mam mamę, która ma 91 lat. Przyjeżdżam do niej i zawsze odwiedzam rynek, gdzie czuję się dobrze - mówiła jedna z kobiet. - Od 1999 roku przychodzę tu z synem, jeszcze jak był dzieckiem. To dla mnie święto. Potem idę też na groby - dodawała kolejna osoba.
W koszyczkach nie zabrakło tradycyjnych wielkanocnych pokarmów: jajek, słodkich babek, wędlin i chrzanu.
Uroczystości przewodniczył metropolita krakowski kardynał Grzegorz Ryś, który poświęcił pokarmy (po raz pierwszy w tej roli). Kardynał mówił, że jednym z najważniejszych momentów świąt Wielkiej Nocy jest wspólny posiłek. Dodał, że ważne jest, abyśmy się wzajemnie słuchali - nie tylko mówili.
Każdemu życzę, żeby identyfikował w sobie to, z czego musi powstać, z jakiego grobu. No i żeby dał się Jezusowi z niego wyprowadzić. Żeby to miało wymiar wspólnotowy, żebyśmy doświadczyli wreszcie tego, że jest możliwy pokój na świecie, że ludzie nie muszą się zabijać, a mogą ze sobą współpracować. Wszystkiego dobrego
- życzył Grzegorz Ryś.
Na Rynku obecny był także prezydent Krakowa Aleksander Miszalski.