Marek Sowa dodał również, że droga S7 od Krakowa do granic z województwem świętokrzyskim powstanie. Najpierw jednak musi zostać przygotowana dokumentacja i muszą się odbyć prace archeologiczne. "Wiem, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad robi wszystko, by maksymalnie przyspieszyć przygotowanie dokumentacji związanej z tą inwestycją" - zadeklarował w Radiu Kraków Marek Sowa.
Zapis rozmowy Marty Szostkiewicz z Markiem Sową, marszałkiem Małopolski.
Wczoraj premier Tusk nie został przewodniczącym Rady Europejskiej. To dobrze dla Polski?
- Nikt nie został. Karta jest otwarta.
Jak pan myśli, to byłby dobry pomysł dla Polski, żeby nasz polityk dostał prestiżowe, ale mało decyzyjne stanowisko?
- To prawda. Słyszymy deklaracje premiera, że nie jest zainteresowany. Pamiętamy jednak, jak Jerzy Buzek był szefem PE i to była satysfakcja. To była pierwsza osoba z naszego bloku, która była tak uhonorowania. Teraz by to było docenienie autorytetu i roli, jaką premier wśród premierów europejskich ma.
To byłaby taka polityczna emerytura?
- Nie sądzę. On jest za młody, przed nim jeszcze sporo lat aktywnej działalności. Na razie się koncentruje na działalności w kraju.
Dużo pieniędzy na zakopiankę obiecała pani Bieńkowska. Ma być tunel, estakady i most. Będzie dobrze? To nie są tylko obietnice, które niewiele kosztują a mogą dać trochę głosów?
- Już słyszę te zarzuty. Nie rozumiem polityków PiS. Albo mówią, że nic nie ma, albo mówią, że jak coś będzie, to jest to zapowiedź wyborcza. Jak chodzi o drogę Lubień - Rabka to ona się pojawiła w zapisach już w ubiegłym roku. Będzie gotowa z punktu widzenia dokumentacji do końca tego roku. Trzeba trochę czasu na wykup gruntów i przygotowanie przetargów. Wielu podważało sens tej inwestycji.
Tymczasem na drodze do granic województwa świętokrzyskiego nic się nie dzieje. Na Facebooku zapytaliśmy, co powinno być najpierw: droga do Zakopanego czy droga do Warszawy. Mnie się podobają odpowiedzi „Obie na raz”. Głosy są jednak podzielone. Po 25 latach wolnej Polski z Warszawy do Krakowa jedzie się, jak dobrze pójdzie, 4 godziny.
- Myślę, że można przejechać szybciej.
Nie. Jeżdżę tą drogą tam i z powrotem.
- Nie koncentrujmy się na tym. Oczywiście północny odcinek S7 będzie w dokumentach rządowych, nie ma wątpliwości.
A kiedy będzie zrobiona?
- W tej chwili mamy mieć decyzję środowiskową. Tam problemem są badania archeologiczne. Nie wiem, ile one potrwają. One są konieczne i to jest dzisiaj największy problem. Na autostradzie A4 te prace trwały dłużej. Dzisiaj się cieszymy, że trasa jest przejezdna, ale zwłoka czasowa była bardzo długa. W dokumentach to będzie, ale czy jest możliwość przyspieszenia? Wiem, że GDDKiA myśli, jak podzielić te badania, wiem, że mają już być jakieś badania. Mam nadzieję, że to pójdzie sprawnie, ale nie do końca to od nas zależy.
PO rządzi w Małopolsce już 7 lat i ta S7 już jest drogą przysłowiową. Dalej z Miechowa do Krakowa jedziemy około półtorej godziny.
- Pani przesadza. Przez 7 lat wiele rzeczy się zmieniło. Wtedy nikt nie mówił o S7, ale o A4. Ona też zostawała marzeniem. To jest już za nami. Dzisiaj mamy zamknięty temat drogi ekspresowej S7 i mam nadzieję, że uda tam się jeszcze coś wpisać.
Drogę Nowy Sącz – Brzesko?
- To jest z punktu widzenia politycznego droga pierwszej potrzeby. Mam nadzieję, że jakieś elementy, nie chcę przesądzać, znajdą się. Myślę także o północnej obwodnicy Krakowa. Ranking priorytetów jest ustalony i o to zabiegamy.
Udziały w Polskich Kolejach Górskich wykupiła spółka z Luksemburga. Jest płacz, że oni kupili Kasprowy Wierch. To mi przypomina sytuację ze średniowiecza jak Jan Luksemburski oblegał Małopolskę i żądał korony. Pan się obawia spółki z Luksemburga?
- To pytanie nie do mnie. W punktu widzenia procedury minister zasięgał opinii starosty tatrzańskiego i nowotarskiego.
Ale jako marszałek jak pan na to patrzy?
- Pytanie jest zbyt późno postawione. Odpowiedzi muszą być przed transakcją. Spółka jest już sprzedana.
Jest to zagrożenie dla Polski? Starosta tatrzański mówi o zagrożeniu bezpieczeństwa narodowego. Podziela pan te obawy?
- Chcę powiedzieć, że ta spółka została sprzedana. To się stało faktem i ta transakcja niewiele zmieni.
Czyli nie czuje się pan zagrożony?
- W ubiegłym roku, jako preferowany wariant stawialiśmy wykup przez Lasy Państwowe. Wybrany został inny wariant i to się stało faktem. Jeśli dziś ktoś mówi, że to jest zagrożenie, to liczba konferencji prasowych nic nie zmieni.
Pan jeździ na nartach?
- Od 10 lat jeżdżę.
Będzie pan korzystał z kolejki na Kasprowy?
- Będę jeździł. Nie interesuje mnie, kto jest właścicielem, ale zazwyczaj jeżdżę w Białce czy Jurgowie.
Prasę przeglądał Mikołaj Blajda: