Przed tygodniem zakończyła się pierwsza runda Ekstraligi Rugby, która wyłoniła czołowe sześć drużyn, walczących o medale mistrzostw Polski. Juvenia Kraków dzięki zwycięstwu 67:21 nad AZS AWF Warszawa awansowała do grupy mistrzowskiej z piątego miejsca. To oznaczało, że na początek czeka ją wyjazdowe starcie z wicemistrzami Polski – Orlenem Orkan Sochaczew. Niestety w ostatniej chwili ze względów zdrowotnych ze składu na to spotkanie wypadł łącznik ataku Austin van Heerden.
Niedzielne starcie w Sochaczewie rozpoczęło się od mocnego ataku gospodarzy i choć krakowianie twardo bronili się przed szybką stratą przyłożenia, po kilku minutach gry drogę na pole punktowe znalazł Petelo Pouhila. Smoki odpowiedziały błyskawicznie. Przeniosły grę głęboko na połowę Orkana, a po maulu autowym na defensywę rozbił Michael Masindi, zdobywając pięć „oczek”.
Riaan van Zyl nie podwyższył, ale wydawało się, że mecz do końca będzie bardzo zacięty. Zwłaszcza, że krakowianie dominowali w młynach i bardzo dobrze rozgrywali auty. Gospodarze mieli jednak inny plan i w kolejnych minutach kilka razy udowodnili swoją skuteczność w ataku. Kolejne przyłożenia, po składnych, efektownych akcjach zdobywali Astley Harrison, Bartłomiej Sadowski i Marcel Marczewski. Juvenia próbowała jeszcze szarpnąć w końcówce pierwszej połowy, ale to sochaczewianie zdobyli kolejną „piątkę” i prowadził już 35:5.
Po zmianie stron, już w pierwszej minucie, żółtą kartkę za spóźnioną szarżę otrzymał Riaan van Zyl. Krakowianie znaleźli się w jeszcze większych opałach, grając przez 10 minut w osłabieniu. Orlen Orkan nie byłby wicemistrzem, gdyby takich sytuacji nie potrafił wykorzystać. W okresie, gdy na boisku brakowało łącznika młyna Juvenii, zdobył kolejne dwa przyłożenia i wyszedł na prowadzenie 49:5.
Wynik w zasadzie był już rozstrzygnięty, ale nadzieję na zmniejszenie strat dał Juvenii Arsenii Pastukhov, który popisał się indywidualną akcją, kończąc ją przyłożeniem. Orkan nie wystrzelał się jednak z wszystkich pocisków i ponownie grając w przewadze po żółtej kartce dla Arthura Klisia, zdobył jeszcze trzy przyłożenia. W Juvenii na koniec szarpnął Oleg Chornyj, po którego akcji przyłożenie zdobył Michał Jurczyński, ale ostatnie słowo – a nawet dwa - należały znów do Orlen Orkana Sochaczew, który ostatecznie zwyciężył 78:15, obnażając wszelkie słabości rywali.
Juvenia ma teraz trzy tygodnie na wyleczenie urazów, otrząśnięcie się po porażce i powrót do możliwie najwyższej formy. Kolejne wyzwanie nie będzie łatwiejsze, bo 19 kwietnia pod Wawel przyjadą mistrzowie Polski – Awenta Pogoń Siedlce.
Orlen Orkan Sochaczew - RzKS Juvenia Kraków 78:15 (35:5)Orkan: Astley Harrison 23, Andre Meyer 10, Kacper Wróbel 15, Petelo Pouhila 5, Bartłomiej Sadowski 5, Marcel Marczewski 5, Artur Fursenko 5, Adrian Pętlak 5, Dawid Hetmanowski 5.
Juvenia: Michael Masindi 5, Arsenii Pastukhov 5, Michał Jurczyński 5.
Żółta kartka: Riaan van Zyl, Arthur Kliś (Juvenia)
Juvenia: Norbert Zastawnik (Mikołaj Wieczorkowski 52’), Michael Masindi, Peet Vorster (Andrii Matsiuk 40’), Tomir Wiertek, Adriaan Nell (Arthur Kliś 46’), Radion Yavorshchuk (Kajetan Guzda 56’), Uzukhanye Nohe (Maciej Dorywalski 56’), Oleg Chornyi, Riaan van Zyl, Patrick Różycki, Artur Polgun, Mateusz Polakiewicz, Michał Jurczyński, Andrii Lavtakov, Arsenii Pastukhov.