Rodzice domagają się wycofania zmian, bo to oni będą musieli dołożyć różnicę do czesnego.
- Trzeba gdzieś wygospodarować te pieniądze, z czegoś zrezygnować. Poważnie zastanawiam się, czy nie będzie mi większą pomocą np. moja mama - mówią mamy maluchów.
Grzegorz Jasiński z Porozumienia Krakowskich Żłobków Niepublicznych przekonuje, że koszt miesięcznej opieki nad dzieckiem w publicznej placówce jest nawet trzy lub czterokrotnie wyższy względem dotacji przed planowaną obniżką.
- Utrzymanie każdego miejsca w placówce publicznej kosztuje miasto 2100 zł - mówi. "Rodzic staje przed faktem dokonanym" - dodaje Beata Gadzała-Grzęda, dyrektorka żłobka "Serduszko" w Krakowie i członkini Porozumienia.
Rodzice i dyrektorzy złożą w Radzie Miasta Krakowa projekt społecznej uchwały wycofującej zmiany.
Rodzicom w Krakowie dużo łatwiej jest znaleźć miejsce dla dziecka w żłobku niesamorządowym. W żłobkach publicznych w Krakowie jest tylko 3000 miejsc, podczas gdy w prywatnych - ponad 9,5 tysiąca.
"Będziemy stać na straży tego stanowiska"
Jest odpowiedź na protesty rodziców i władz niepublicznych żłobków, którzy sprzeciwiają się przegłosowanej przez Radę Miasta obniżce dotacji dla placówek.
- Zdajemy sobie sprawę, że państwo mogą protestować. Propozycja, którą złożył prezydent, a radni przyjęli, jest dosyć łagodna. Nie ma tąpnięcia. Uchwały są roczne. Będziemy analizowali skutki i reagowali na bieżąco. W przyszłym roku będzie podobna sytuacja. Demografia jest bezlitosna. W tym momencie mamy w Krakowie 2000 urodzeń mniej niż w roku wcześniejszym. Dzieci na pewno nie będzie przybywać - przekonuje dyrektor Wydziału Polityki Społecznej, Równości i Zdrowia Urzędu Miasta Krakowa Sebastian Lipowski.
Przeciwnicy obcięcia dotacji założyli petycję. W formie pisemnej i online podpisało się pod nią już ponad 4 tysiące osób.