Znowu rekordowy, znowu - trudny
Dochody miasta ogółem przekroczą po raz pierwszy 10 mld złotych - wyniosą dokładnie 10 mld 162 mln złotych. Planowane wydatki to ponad 11 mld 300 mln złotych. Obie liczby są rekordowe. Na zwiększone wydatki przekładają się inwestycje, jakie magistrat pod rządami Aleksandra Miszalskiego "odziedziczył" po poprzedniku, Jacku Majchrowskim. W szczególności chodzi o budowę linii tramwajowej do Mistrzejowic (KST IV), która pochłonie niemal 1/3 wszystkich wydatków na inwestycje transportowe w Krakowie.
W budżecie jest bardzo dużo inwestycji - to prawie półtora miliarda złotych. Rok 2026 nie będzie więc tym, którym powiemy, że rozpoczynamy spłatę zadłużenia miasta. To będzie za to rok, w którym po raz pierwszy od paru lat zostanie wypracowana nadwyżka operacyjna
- wyjaśnia prezydent Aleksander Miszalski.
Jednocześnie Miszalski przypomina, że przed miastem nowe projekty - mniejsze, "bliżej mieszkańców". Mowa, między innymi, o planach w ramach inicjatywy "Da Się!", którą prezydent ogłosił na początku listopada. To na przykład przebudowa i stworzenie "zielonych" - ronda Mogilskiego oraz placu Wielkiej Armii Napoleona, utworzenie Muzeum Rzeki Wisły czy usunięcie parkingu przed magistratem na placu Wszystkich Świętych.
Dług w górę. Kraków blisko granicy
Na koniec tego roku (według szacunków z października) całkowity dług Krakowa przekroczy 7 mld 800 milionów złotych. Na nadchodzące 12 miesięcy UMK zaplanował deficyt w wysokości 1 mld 158 mln złotych. Mówiąc krótko: oznacza to, że na koniec 2026 roku zadłużenie Krakowa sięgnie około 8 mld 900 mln złotych.
Tym samym Kraków niebezpiecznie zbliży się do granicy zadłużenia, jaką obecne prawo przewiduje. Łączna kwota długu samorządu nie może przekroczyć 100 proc. ich dochodów w skali roku.
Można było albo nie wydać kolejnego półtora miliarda złotych, czyli nie spłacać budowy tramwaju do Mistrzejowic, nie realizować wszystkich inwestycji, które zostały rozpoczęte, nie spełniać próśb mieszkańców z ławek dialogu - i wtedy można byłoby powiedzieć: ok, nie powiększamy długu. Albo ten jeszcze rok zacisnąć zęby i powiedzieć: tak, powiększamy dług, ale on już jest wyłącznie na inwestycje
- tłumaczy Miszalski.
W związku z tym na koniec 2026 roku dług Krakowa wyniesie około 90 proc. jego całkowitych rocznych dochodów.
"Panie kapitanie, góra lodowa!"
Światełko w tunelu jest - po raz pierwszy od lat Kraków wypracuje nadwyżkę operacyjną (140 mln zł). Jest to kluczowy wskaźnik kondycji finansowej, świadczący o tym, że w okresie bieżącym przychody były wyższe niż koszty stałe, co otworzy możliwość finansowania inwestycji.
Oznacza to, że zadłużamy się dalej, jednak nie są to już kredyty na bieżące utrzymanie miasta. W ostatnich latach zdarzało się, że Kraków zadłużał się, żeby - na przykład - utrzymać komunikację miejską, a tramwaje mogły w ogóle jeździć po szynach. Całość zaplanowanego na przyszły rok deficytu - ponad miliarda złotych, które trzeba pożyczyć - to wydatki inwestycyjne.
Jak przekonuje Aleksander Miszalski, to ostatni tak trudny rok budżetowy w Krakowie. Według prezydenckich prognoz - Kraków wyjdzie "na plus" w 2029 roku. To wówczas nadwyżka operacyjna ma wynieść tyle, by móc z niej finansować coroczne inwestycje w mieście. W konsekwencji zaś - w kolejnych latach - od 2030 roku - powoli spłacać zadłużenie.
Górą lodową, jaka majaczy na horyzoncie, jest prawo centralne. Wspomniany wyżej pułap zadłużenia w wysokości 100 proc. rocznych dochodów samorządu to liberalizacja przepisów, jaka - póki co - obowiązuje do 2029 roku. Jeśli za trzy lata powrócą poprzednie regulacje, dług samorządu nie będzie mógł przekroczyć progu nie 100 proc., ale jedynie 60 proc. rocznych dochodów. Kraków już dziś przebija tę granicę znacząco. O kilka miliardów złotych.
Wedle prognoz prezydenckich opisywanych wyżej jest pewne, że do 2029 roku Krakowowi nie uda się zmniejszyć zadłużenia ani na jotę, a co dopiero do poziomu, jaki prawo przewidywało przed poluzowaniem rygoru. Zapytany o to, prezydent Aleksander Miszalski planuje "ucieczkę do przodu".
Już w 2027 roku nadwyżka operacyjna wygenerowana będzie na dużo wyższym poziomie - ponad pół miliarda złotych. W związku z tym jej część będzie mogła "iść" na inwestycje, przez co dług nie będzie rósł tak szybko. A w związku z tym, że dochody miasta będą rosły rokrocznie - ta proporcja (zadłużenia do rocznych dochodów samorządu - przyp. red.) będzie spadać. Na 2026 rok to jest jeszcze ciężki budżet, który na wskaźnikach długoterminowych nie wygląda najlepiej, ale to jest ten ostatni ciężki budżet
- obiecuje Miszalski.
W październiku, na wniosek radnych klubu PiS, zwołano nadzwyczajną sesję Rady Miasta Krakowa. Jej tematem były finanse miasta, która - zdaniem radnych PiS, są w katastrofalnym stanie.
Radni o budżecie będą dyskutowali ponownie na sesji RMK 3 grudnia.