Zaskoczeni przechodnie wdawali się w rozmowę z przestępcami. Ci w pewnym momencie wyciągali atrapy broni i terroryzowali swoje ofiary. "Atakowali w godzinach porannych, kiedy tylko pojedyncze osoby jechały do pracy czy szły chodnikiem" - mówi Mariusz Ciarka z komendy wojewódzkiej.
Bandyci byli do tego stopnia zuchwali, że zabierali nie tylko pieniądze i kosztowności, ale też... prowadzili swoje ofiary do bankomatów i nakazywali wypłatę pieniędzy. Podczas przesłuchania przyznali się do 20 takich napadów, a także do 9 włamań do sklepów.
Sprawcy mają od 22 do 28 lat. Grozi im do 12 lat więzienia.
(Maciej Skowronek/ko)
Obserwuj autora na Twitterze: