"Skarbona została wykonana w Fabryce Maszyn Kablowych w Krakowie w 1979 roku i pływała na promach żeglugi bałtyckiej do Szwecji w latach 80. W tamtych realiach zakłady pracy w czynie społecznym wykonywały tego typu skarbony. Nawet do końca nie wiemy ile ich wykonano. Potem nastąpiła transformacja ustrojowa i z dużą liczbą tych skarbon SKOZK stracił kontakt. Ta, która od dziś jest na lotnisku, przez ostatnie ćwierć wieku stała w magazynie jednej z firm w Gdańsku. Na szczęście nie została wyrzucona. Czekała na odnalezienie pośród innych rupieci" - opowiada w rozmowie z Radiem Kraków Maciej Wilamowski, dyrektor biura SKOZK.
Skarbona została odnowiona i od dziś można już do niej wrzucać pieniądze. Stoi tuż przy tablicy odlotów, obok stanowisk kontroli bezpieczeństwa.
"Jeżeli ktoś nie chce ze sobą przenosić monet albo nie chce by mu przeszkadzały, to jest to świetna okazja by je zostawić w skarbonie. Na lotnisku od wielu lat stoją też inne skarbony. Doświadczenie pokazuje, że pasażerowie chętnie wrzucają tam pieniądze. Ci, którzy chcą wspomóc zabytki czy działalność charytatywną podzielą swoje pieniądze pomiędzy te trzy skarbonki" - mówi Urszula Podraza, rzecznik prasowy Kraków Airport.
SKOZK szuka teraz lokalizacji dla kolejnych dwóch skarbon, które znaleziono w Krakowie w jednym z muzeów i w jednym z banków. "Szukamy dla nich gospodarza. Musi to być miejsce dozorowane i takie przez które przewija się wielu potencjalnych ofiarodawców. Rozważamy kilka lokalizacji" - dodaje Maciej Wilamowski.
(Aleksandra Ratusznik/ew)
Obserwuj autorkę na Twitterze: