Zmaltretowanego królika z obciętymi uszami oraz ranami na łapach i na grzbiecie znalazła w krakowskim Ogrodzie Kasztanowym przypadkowa kobieta.
- Kryminalni udali się pod wytypowany adres, gdzie drzwi do mieszkania otworzył 21-latek. Początkowo mężczyzna twierdził, iż nic nie wie na temat królika, jednak po chwili zmienił zdanie i przyznał, że jakiś czas temu opiekował się takim zwierzęciem. Dodatkowo policjanci podczas wizyty w mieszkaniu 21-latka ujawnili środek odurzający w postaci marihuany - relacjonuje komisarz Piotr Szpiech z krakowskiej policji.
21-latek przyznał też, że ostry przedmiot, który mundurowi znaleźli w jego mieszkaniu, posłużył mu do okaleczenia zwierzęcia. Mężczyźnie grozi nawet do trzech lat więzienia.
W lecznicy, do której trafił królik, nadano mu imię Marcyś. Futrzak musiał przejść amputację tylnych łapek. Po operacji królik doszedł do siebie i znalazł nowy dom.