Mieszkańcy krakowskiej Olszy zgłaszają obecność podejrzanych osób w okolicy swoich domów. W lokalnych forach w mediach społecznościowych informują, że w rejonie ulic Mieszka I, Dobrej, Kanonierów i Partyzantów od kilku dni mają pojawiać się mężczyźni, którzy obserwują posesje, samochody oraz zaglądają do przydomowych ogródków.
Jak relacjonują mieszkańcy, osoby te poruszają się jednym samochodem i mają sprawdzać bramy oraz furtki prowadzące na posesje. Część zgłaszających opisuje ich wygląd i sposób mówienia, zaznaczając, że są to ich subiektywne obserwacje.
To są ludzie, którzy po prostu chodzą po osiedlu, sprawdzają bramy, patrzą, czy furtki są pootwierane. Zrobiło się niebezpiecznie, bo wcześniej takich sytuacji tutaj nie było. Pojawił się strach, którego wcześniej nie znaliśmy
- mówi jeden z mieszkańców Olszy. Mężczyzna udostępnił w internecie nagrania z monitoringu swojej posesji.
Jak dodaje, w ramach sąsiedzkiej solidarności mieszkańcy ostrzegają się nawzajem, informują o podejrzanych sytuacjach i starają się pokazywać swoją obecność w domach. Obawy są tym większe, że zbliżają się ferie zimowe, a część osób planuje wyjazdy.
Policjanci zwracają uwagę na to, czy nie dochodzi do włamań. Nie mamy oficjalnego zgłoszenia, które wskazywałoby na to, że ma dochodzić do zwiększonej ilości włamań w tym rejonie. Na czas wyjazdów warto skorzystać z pomocy zaprzyjaźnionego sąsiada, żeby doglądał nam mieszkanie.
- mówi Anna Wolak-Gromala z zespołu prasowego krakowskiej policji.
Jak dodaje, najlepiej poprosić kogoś z rodziny lub znajomych, by imitował naszą obecność w domu - warto co jakiś czas zapalić światło albo opuścić rolety czy żaluzje. Takie działanie może zdezorientować i zniechęcić potencjalnych włamywaczy. Ważne też, by przed dłuższym wyjazdem kilkukrotnie sprawdzić, czy wszystkie okna i drzwi wejściowe zostały zamknięte.