Politolog z Ośrodka Studiów o Mieście, Michał Dulak uważa, że krakowianie nie zaakceptują polityka i zostanie on potraktowany jako tzw. spadochroniarz, dla którego trzeba było znaleźć miejsce.
Kraków jest specyficznym miejscem, niechętnie patrzymy na ludzi z zewnątrz, szczególnie na warszawiaków. Rzeczywiście będzie miał trudno - przede wszystkim nie ma tu swoich ludzi i będzie się musiał opierać na partyjnym aktywie lokalnej PO.
A ta - zdaniem Dulaka - nie jest mu przychylna. Na drugim miejscu listy jest znany krakowski poseł Ireneusz Raś, a na trzecim rozpoznawalny, lokalny działacz PO Grzegorz Lipiec. W ocenie politologa, wszyscy trzej panowie będą w kampanii walczyć nie razem, a przeciwko sobie. A w tej walce Trzaskowski jako tzw. spadochroniarz, ma najsłabszą pozycję, choć pierwsze miejsce na liście.
Z kolei były wicewojewoda małopolski ma w Krakowie poprowadzić Nowoczesną Ryszarda Petru do zwycięstwa w jesiennych wyborach parlamentarnych. Jerzy Meysztowicz jest znaną w Krakowie postacią jako przedsiębiorca i samorządowiec. Z polityką jest związany od lat 90-tych. Jednak Michał Dulak uważa, że paradoksalnie problemem Meysztowicza może być brak popularności. Zwłaszcza wśród elektoratu, który chce przyciągnąć Nowoczesna Ryszarda Petru.
Przychodzą kolejne pokolenia, które mają prawo głosu i zupełnie nie kojarzą pana Meysztowicza a elektoratem Nowoczesnej są młodzi ludzie, młodzi przedsiębiorcy.
Ryszard Petru przedstawiając krakowską "jedynkę" zaznaczył, że woli wybierać osoby młode duchem. Nazwiska, które zajmą kolejne miejsca na krakowskiej liście Nowoczesnej, poznamy w połowie sierpnia.
Teresa Gut/bp