"Aplikacja pokaże czerwone miejsca, w których czas dojazdu będzie zagrożony - powyżej 20 minut. Wtedy dyspozytor będzie mógł powiedzieć wolnemu zespołowi ratunkowemu, by przemieścił się np. 5 km dalej, bo z tego miejsca lepiej zabezpieczy teren" - tłumaczy w rozmowie z Radiem Kraków prof. Adam Piórkowski z Akademii Górniczo-Hutniczej.
Wszystko po to, by karetka dojechała do potrzebującego w czasie określonym przez ustawę. W mieście to maksymalnie 15 minut, poza miastem 20.
Do tej pory urzędnicy wojewody rozmieszczając karetki w regionie kierowali się danymi z GPS, brali też pod uwagę czasy dojazdów i na tej podstawie tworzyli sieć karetek. Teraz dodatkowo będą mieć mapę. Jak mówił wojewoda Małopolski Jerzy Miller, rozłożenie karetek nie jest prostym zadaniem. "Nie jest tak prosto powiedzieć, gdzie i ile karetek powinno oczekiwać na wszelki wypadek. Ten system ma nam to podpowiedzieć. Opisy zdarzeń z ostatnich trzech lat udostępniliśmy AGH. Naukowcy wyciągnęli z tego informacje, które pozwolą nam powiedzieć, co stanie się w przyszłości."
Z aplikacji urząd wojewódzki już korzysta, ale będzie ona jeszcze ulepszana. W przyszłości AGH chce uzyskać patent i sprzedawać system innym województwom. Małopolska otrzymała program za darmo.
(Aleksandra Ratusznik/ew)
Obserwuj autorkę na Twitterze: