Jak podkreśla kierowca pojazdu pan Stanisław, ogień pojawił się nagle. "To był moment. Musiało być zwarcie w instalacji" - podkreśla.
- Nasze działania polegały na ugaszeniu pożaru w tej fazie. Początkowe działania przy pomocy podręcznego sprzętu gaśniczego zostały podjęte przez świadków i właściciela pojazdu. Naszym zadaniem było dogaszenie i kontrola tego pojazdu - dodaje młodszy kapitan Szymon Janusz z JRG-1.
Jedną z osób, która pospieszyła do gaszenia płonącego traktora był dziennikarz Radia Kraków, Mateusz Żmija. Drugim aktywnym ratownikiem był kierowca autobusu krakowskiego MPK, który nie zastanawiał się ani chwili i ruszył z pomocą. Gdy samochodowa gaśnica Mateusza Żmii okazała się zbyt mała, nagle z autobusu wybiegł pan Marek z dwoma dużymi gaśnicami. To dzięki nim udało się ostateczenie opanować żywioł.
Jednak pan Marek okazał się nie tylko bezinteresowany, ale także skromy i nie chciał wypowiedzieć się na naszej antenie. "Powiedział, że jest to naturalne i nie chce być bohaterem. On nie potrzebuje wystepować w mediach. On potwierdził, że jak tylko zauważył pożar to się nie zastanawiał, ale wybiegł i rozpoczął gaszenie" - mówi Marek Gancarczyk z krakowskiego MPK.
Jego imiennik - kierowca z 6-letnim stażem - zostanie nagrodzony za swoją bezinteresowność.