Taktyka kobiety, która mieniła się czarownicą, był prosta: 56-latka przekonywała, że ma magiczne moce. Jeździła do małych miejscowości i odnajdywała domy, w których ktoś z członków rodziny był chory. Odprawiała "czary", które polegały głównie na przelewaniu wody z naczynia do naczynia. Później prosiła domowników, by dali jej wszystkie swoje oszczędności. Zawijała je w ręcznik, po czym mówiła, żeby nie zaglądali do ręcznika przez kilka miesięcy. Pieniądze, jak przekonywała, miały się rozmnożyć. W rzeczywistości zabierała kosztowności a mieszkańcy miesiącami czekali na odwinięcie pustego ręcznika.
Przeczytaj: Przekonywała, że jest czarownicą. Po jej wizycie pieniądze znikały w magiczny sposób
W ostatnich dniach policji udało się odnaleźć miejsce, w którym oszustka gromadziła skradzione pieniądze i kosztowności. - Tam jest kilkaset tysięcy złotych i bardzo dużo różnego rodzaju złotej biżuterii: pierścionki, łańcuszki, bransolety. Na razie jednak nie decydujemy się na ich pokazanie. Najpierw poszkodowani muszą nam bardzo dokładnie opisać utracone przez nich mienie, żebyśmy mogli oddać włściwe przedmioty właściwym poszkodowanym - mówi Katarzyna Cisło z małopolskiej policji. Jak dodaje, po ostatniej publikacji Radia Kraków do policji zgłosiło się kilkanaście poszkodowanych osób.
W sumie okradzionych zostało nawet kilkadziesiąt osób.
Karol Surówka/jg